25-04-2020, 13:40
Oni jechali czarnym samochodem i porwali jakąś dziewczynkę. Gdy się zatrzymali na światłach podszedłem do samochodu, dach był otwarty. Ona jadła watę cukrową z lodami. Tamci chyba zasnęli czy co, bo mnie nie widzieli. Zauważyłem, że do tej waty przyleciały ogromne osy, a na spodzie lodów łaziły mrówki. Lizała lody, nie widząc owadów. Powiedziałem, aby lepiej zostawiła te lody, bo są prawdopodobnie trujące, i że jest to chyba sen, ale nie musi się tak od razu budzić. Wysiadła. Prowadziłem ją za rękę do kogoś.
Wyglądało to jak gra platformowa. Obserwowałem jak dwie dziewczyny (jedna ciemnoskóra) przenosiły kogoś na górę do jaskini. Postać miała przyczepione różowe paski. Jako, że nie były zbyt silne przenosiły po kawałku. Odrywały stopy, nogi na pół, tułów, dłonie, ręce, szyję i głowę. Jedna z nich przerzucała każdy kawałek na wyższą skalną półkę, a ta druga, ciemnoskóra składała ciało w całość. I znowu następna wyższa półka, i znowu przerzucanie po kawałku i składanie w jedną całość. Było tam kilka półek skalny, więc trochę to trwało. Zniecierpliwiłem się i poleciałem tam do nich na lianie przez przepaść. Chwyciłem go lub ją i przeniosłem w całości boczną ścieżką po lewej stronie, wniosłem do jaskini i położyłem na stolik tam już oczekujący. Otworzyły się skalne ściany i stolik wjechał do środka, po czym jaskinia się zamknęła. Jedna z dziewczyn chciała, abym dotknął palcem jej buzi i sprawdził czy nie śmierdzi. Tak zrobiłem, ale nic nie poczułem.
Ciemna noc. Przyjechali gangsterzy swoim ciemno zielonym autem. Z przodu wyszedł jeden z karabinem i czekał, ale nie zauważył jak przeciwnik już się dostał na tył samochodu i grzebie. Zawiązał strunę na supełek, aby nie odjechali i niepostrzeżenie wsiadł do środka. Dziwne, przecież chciał, aby nie odjechali. Potem wsiadł ten z karabinem, a potem ja na tył po prawej stronie. Powiedziałem, że ładny zielony samochód, a ten z przodu mówi mi, że jest czarny. No przecież widziałem, że jest zielony. Nie, jest czarny. Wyjrzałem za okno, no i rzeczywiście był czarny. Pewnie tak światło padało wcześniej, że wydawał się ciemno zielony. Jedziemy gdzieś. Z przody po prawej stronie wielki ekran. Oni grają w jakąś grę. Nad tym ekranem do gier umieszczony mniejszy telewizor, ale też dosyć duży. Leci jakiś krwawy film. Kierowca też musiał mieć ekran, w którym było widać z kamerek jak jedzie, inaczej miałby tylko kawałek szyby i mało by widział. Pomyślałem, że ten samochód musiał się zrobić wysoki, aby to wszystko pomieścić. Nadal jechaliśmy w ciemności.
Wyglądało to jak gra platformowa. Obserwowałem jak dwie dziewczyny (jedna ciemnoskóra) przenosiły kogoś na górę do jaskini. Postać miała przyczepione różowe paski. Jako, że nie były zbyt silne przenosiły po kawałku. Odrywały stopy, nogi na pół, tułów, dłonie, ręce, szyję i głowę. Jedna z nich przerzucała każdy kawałek na wyższą skalną półkę, a ta druga, ciemnoskóra składała ciało w całość. I znowu następna wyższa półka, i znowu przerzucanie po kawałku i składanie w jedną całość. Było tam kilka półek skalny, więc trochę to trwało. Zniecierpliwiłem się i poleciałem tam do nich na lianie przez przepaść. Chwyciłem go lub ją i przeniosłem w całości boczną ścieżką po lewej stronie, wniosłem do jaskini i położyłem na stolik tam już oczekujący. Otworzyły się skalne ściany i stolik wjechał do środka, po czym jaskinia się zamknęła. Jedna z dziewczyn chciała, abym dotknął palcem jej buzi i sprawdził czy nie śmierdzi. Tak zrobiłem, ale nic nie poczułem.
Ciemna noc. Przyjechali gangsterzy swoim ciemno zielonym autem. Z przodu wyszedł jeden z karabinem i czekał, ale nie zauważył jak przeciwnik już się dostał na tył samochodu i grzebie. Zawiązał strunę na supełek, aby nie odjechali i niepostrzeżenie wsiadł do środka. Dziwne, przecież chciał, aby nie odjechali. Potem wsiadł ten z karabinem, a potem ja na tył po prawej stronie. Powiedziałem, że ładny zielony samochód, a ten z przodu mówi mi, że jest czarny. No przecież widziałem, że jest zielony. Nie, jest czarny. Wyjrzałem za okno, no i rzeczywiście był czarny. Pewnie tak światło padało wcześniej, że wydawał się ciemno zielony. Jedziemy gdzieś. Z przody po prawej stronie wielki ekran. Oni grają w jakąś grę. Nad tym ekranem do gier umieszczony mniejszy telewizor, ale też dosyć duży. Leci jakiś krwawy film. Kierowca też musiał mieć ekran, w którym było widać z kamerek jak jedzie, inaczej miałby tylko kawałek szyby i mało by widział. Pomyślałem, że ten samochód musiał się zrobić wysoki, aby to wszystko pomieścić. Nadal jechaliśmy w ciemności.





