07-04-2020, 16:58
Tak, jak obiecałam. Nie o 1 w nocy, a o 17. Lepsze to niż nic.
1) Siedziałam u babci w mieszkaniu, na dworze słoneczko, cieplutko i pięknie, ale trzeba siedzieć w domu. Patrzyłam przez balkon gdzieś daleko. Kiedy wróciłam do dużego pokoju, na sofie leżał mój przyszywany kuzyn, którego nie widziałam od kilku lat. Pewnie był chory bo leżał przykryty kilkoma kocami z kompresem na głowie. Nic się nie odzywał czy nawet ruszał. Tylko sobie oddychał. Kiedy dziadek wrócił do domu nagle ożył i poszli razem ze mną na balkon. Urządziliśmy tam zawody w parkourze, a potem uciekliśmy z kwarantanny i sen się skończył. W sumie chyba nie skończył, bo po tym była jeszcze scena, gdzie miałam przed sobą kartkę A4, a na niej plansza do Bingo z jakimiś zdaniami. Wszystko wyraźnie napisane. Czcionką Comic Sans...
2) Tym razem akcja toczy się w szkole, ponownie - na 3 piętrze. Zaraz zaczyna się ostatnia lekcje, ponownie - o 16. To miała chyba być plastyka w sali 41, a może "pacynki", czyli zajęcia z szycia dla klas 1-3. Zawsze lubiłam na nie chodzić, były w piątek o 16 w sali 41. Gdy weszłam do sali, sen się skończył. Znowu "skończył". Tym razem na planszy były dwa zaznaczone X'em pola, a trzecie właśnie zaznaczałam czarnym, w rzeczywistości dawno zniszczonym, długopisem.
3) To właściwie kontynuacja drugiego snu. Przed oczami mignęła mi sala lekcyjna, a potem cały obraz zasłoniła płyta. Stylowo była bardzo podobna do płyty Bonsona "Postanawia umrzeć", ale widniał na niej napis: "30 ep - Deys". A nauczycielem był...
4) Po tamtym śnie też było Bingo, ale nie chciałam psuć tym klimatu, jeśli jakiś był. No, starałam się tak to zrobić, jak dla mnie dobrze wyszło. Co do czwartego snu... Nie wiadomo co i jak w nim było, ale wiadomo, że na pewno był.
Teraz lecę w końcu dobrze napisać ten strasznie długi sen, przy którym popsuł mi się laptop. Zdrowia!





