02-04-2020, 18:31
2.04
KOMIN
Razem z grupką kilku osób biegałam po dachach domów jednorodzinnych na jakimś osiedlu. Nasza grupa zmniejszała się z każdym domem, gdyż zawsze jedna osoba wchodziła przez komin. Na ostatnim dachu zostałam tylko ja i próbowałam wejść przez mój komin, który był bardzo wysoki. Podskoczyłam jednak nadal byłam zbyt nisko. Wróciłam na dach poprzedniego domu i rozebrałam znajdujący się tam komin. Uzyskane w ten sposób cegły przeniosłam na mój dach i ułożyłam z nich schody. Weszłam na górę i skoczyłam do środka. W domu stała choinka obok której leżał mały piesek. Podeszłam bliżej i go obudziłam. Ten wstał i podszedł do mnie po czym z pyska wyleciała mu tabliczka czekolady. Wzięłam ją i poszłam do lodówki z której wyciągnęłam marchewki. Czekoladę wrzuciłam do miski i dodałam pokrojoną marchewkę. Tak przygotowaną masą napełniłam balony i rzucałam nimi po domu patrząc jak pies ślizga się po podłodze.
KOMIN
Razem z grupką kilku osób biegałam po dachach domów jednorodzinnych na jakimś osiedlu. Nasza grupa zmniejszała się z każdym domem, gdyż zawsze jedna osoba wchodziła przez komin. Na ostatnim dachu zostałam tylko ja i próbowałam wejść przez mój komin, który był bardzo wysoki. Podskoczyłam jednak nadal byłam zbyt nisko. Wróciłam na dach poprzedniego domu i rozebrałam znajdujący się tam komin. Uzyskane w ten sposób cegły przeniosłam na mój dach i ułożyłam z nich schody. Weszłam na górę i skoczyłam do środka. W domu stała choinka obok której leżał mały piesek. Podeszłam bliżej i go obudziłam. Ten wstał i podszedł do mnie po czym z pyska wyleciała mu tabliczka czekolady. Wzięłam ją i poszłam do lodówki z której wyciągnęłam marchewki. Czekoladę wrzuciłam do miski i dodałam pokrojoną marchewkę. Tak przygotowaną masą napełniłam balony i rzucałam nimi po domu patrząc jak pies ślizga się po podłodze.





