29-03-2020, 16:24
28 marca 2020
Poszłam z koleżanką z podstawówki do dużego sklepu spożywczo-przemysłowego. Nie wzięłam ze sobą specjalnej karty. Jakoś nas bez niej wpuszczono, ale nie mogłyśmy nic kupić. Postanowiłam przejść się i chociaż pooglądać towary.
Wytyczono nowe szlaki komunikacyjne dla rowerzystów w moim mieście. Wraz z grupą ludzi na hulajnogach podążałam na dworzec kolejowy przez wąski korytarz wygrodzony siatką pomiędzy gospodarstwami (mam na myśli tereny, na których znajdują się domy jednorodzinne). Było okropnie ciasno.
Poszłam z koleżanką z podstawówki do dużego sklepu spożywczo-przemysłowego. Nie wzięłam ze sobą specjalnej karty. Jakoś nas bez niej wpuszczono, ale nie mogłyśmy nic kupić. Postanowiłam przejść się i chociaż pooglądać towary.
Wytyczono nowe szlaki komunikacyjne dla rowerzystów w moim mieście. Wraz z grupą ludzi na hulajnogach podążałam na dworzec kolejowy przez wąski korytarz wygrodzony siatką pomiędzy gospodarstwami (mam na myśli tereny, na których znajdują się domy jednorodzinne). Było okropnie ciasno.
Przy stacji dostrzegłam fikcyjny autobus linii 547. Wjechaliśmy do przejścia podziemnego.
Okazało się, że przede mną w moim biurze rachunkowym pracowało pięć dziewczyn z mojej klasy licealnej, przez ok. 13 miesięcy. Widziałam je wszystkie i pamiętam ich imiona. Podczas snu byłam absolutnie przekonana, że to prawda.
Okazało się, że przede mną w moim biurze rachunkowym pracowało pięć dziewczyn z mojej klasy licealnej, przez ok. 13 miesięcy. Widziałam je wszystkie i pamiętam ich imiona. Podczas snu byłam absolutnie przekonana, że to prawda.
Nie lubię takiego zamętu umysłowego. Możecie sobie wyobrazić, co czułam po przebudzeniu.
29 marca 2020 – Malownicze sny + bonus
Szłam z rodzicami przez las. Rozkoszowałam się żywą zielenią. Mieliśmy przekroczyć wodę płynącą. Znajdował się przy niej drogowskaz, który informował o kolejnych ciekach wodnych i położonych za nimi miejscowościach.
Rolnik wyszedł nam na spotkanie. Prowadził ze sobą jasnoróżową świnię. Pomacałam ją. Była mokra, zimna i śliska, gdyż właśnie wyszła z rowu.
Doszłam z rolnikiem i rodzicami do drewnianej kładki. Widziałam ich kilka, jednak tylko jedna była bezpieczna. Oznaczono ją poprzez powbijanie kolorowych piórek sójki w ziemię wokół. Było ich bardzo dużo, co wydało mi się podejrzane. Musiano to zrobić niedawno, gdyż w rowie dostrzegłam wodę zabarwioną na czerwono w jednym miejscu. Ptak został zabity w celu pozyskania wskaźników, a zwłoki utopiono.
Po drugiej stronie czekała na nas żona rolnika. Spotkałam też rodziców mojego ojca. Zobaczyłam, jak wyglądali przed moimi narodzinami. Byli sporo młodsi od tej wersji, którą znałam.
Poszłam na pociąg. Na ścianach na zewnątrz i wewnątrz znajdowały się teksty reklam oraz rozmaitych wiadomości z kraju i ze świata. Nie było żadnych wyświetlaczy. Na korytarzu ujrzałam informację zachęcającą do adopcji.
Szłam przez galerię handlową. Apteka, castorama, sklepy z odzieżą – to wszystko było jak maleńkie butiki, w których można było zrobić zaledwie parę kroków. Przy jednym z nich dostrzegłam przestrzenne czerwone logo Lego. Tak musiały wyglądać sklepy w latach 90. – pomyślałam.
Znalazłam odpowiednie miejsce i zrobiłam backflip. W realu czytałam, że można go wykonać w LD i wtedy stanie się coś ciekawego. Ostatnio oglądam je namiętnie na youtube, zwłaszcza w zwolnionym tempie. Taki był też mój.
Oderwałam się od ziemi. Podczas obrotu w powietrzu obraz był przez dłuższą chwilę rozmazany, a potem zrobiło się ciemno. Trafiłam do szarej bezwzrokowej przestrzeni. Powiedzcie, czy to normalne? Nigdy wcześniej tego nie próbowałam.
Spotkałam dwóch panów. Byłam trochę podniecona po wcześniejszym zdarzeniu. Zastanawiałam się, czy coś porobić z którymś z nich, ale nie bardzo mi się chciało. Mój pociąg do drugiego człowieka był za słaby.
Pojawiłam się w biurze rachunkowym. Jadłam śniadanie w firmowej kuchni. Pracodawca rozmawiał przez telefon z klientem. Wręczył mi talerz, abym położyła na nim jedzenie i pogonił na stanowisko, na którym miałam natychmiast coś dla klienta zrobić, kontynuując pożywianie się. Nie wiem, jak pozbyć się tej postaci z moich snów.
29 marca 2020 – Malownicze sny + bonus
Szłam z rodzicami przez las. Rozkoszowałam się żywą zielenią. Mieliśmy przekroczyć wodę płynącą. Znajdował się przy niej drogowskaz, który informował o kolejnych ciekach wodnych i położonych za nimi miejscowościach.
Rolnik wyszedł nam na spotkanie. Prowadził ze sobą jasnoróżową świnię. Pomacałam ją. Była mokra, zimna i śliska, gdyż właśnie wyszła z rowu.
Doszłam z rolnikiem i rodzicami do drewnianej kładki. Widziałam ich kilka, jednak tylko jedna była bezpieczna. Oznaczono ją poprzez powbijanie kolorowych piórek sójki w ziemię wokół. Było ich bardzo dużo, co wydało mi się podejrzane. Musiano to zrobić niedawno, gdyż w rowie dostrzegłam wodę zabarwioną na czerwono w jednym miejscu. Ptak został zabity w celu pozyskania wskaźników, a zwłoki utopiono.
Po drugiej stronie czekała na nas żona rolnika. Spotkałam też rodziców mojego ojca. Zobaczyłam, jak wyglądali przed moimi narodzinami. Byli sporo młodsi od tej wersji, którą znałam.
Poszłam na pociąg. Na ścianach na zewnątrz i wewnątrz znajdowały się teksty reklam oraz rozmaitych wiadomości z kraju i ze świata. Nie było żadnych wyświetlaczy. Na korytarzu ujrzałam informację zachęcającą do adopcji.
Szłam przez galerię handlową. Apteka, castorama, sklepy z odzieżą – to wszystko było jak maleńkie butiki, w których można było zrobić zaledwie parę kroków. Przy jednym z nich dostrzegłam przestrzenne czerwone logo Lego. Tak musiały wyglądać sklepy w latach 90. – pomyślałam.
Znalazłam odpowiednie miejsce i zrobiłam backflip. W realu czytałam, że można go wykonać w LD i wtedy stanie się coś ciekawego. Ostatnio oglądam je namiętnie na youtube, zwłaszcza w zwolnionym tempie. Taki był też mój.
Oderwałam się od ziemi. Podczas obrotu w powietrzu obraz był przez dłuższą chwilę rozmazany, a potem zrobiło się ciemno. Trafiłam do szarej bezwzrokowej przestrzeni. Powiedzcie, czy to normalne? Nigdy wcześniej tego nie próbowałam.
Spotkałam dwóch panów. Byłam trochę podniecona po wcześniejszym zdarzeniu. Zastanawiałam się, czy coś porobić z którymś z nich, ale nie bardzo mi się chciało. Mój pociąg do drugiego człowieka był za słaby.
Pojawiłam się w biurze rachunkowym. Jadłam śniadanie w firmowej kuchni. Pracodawca rozmawiał przez telefon z klientem. Wręczył mi talerz, abym położyła na nim jedzenie i pogonił na stanowisko, na którym miałam natychmiast coś dla klienta zrobić, kontynuując pożywianie się. Nie wiem, jak pozbyć się tej postaci z moich snów.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





