28-03-2020, 10:41
Mieszkałam w gorach, w jakimś domu noclegowym. Takim typowym w polskich górach. Przyjechała jakaś wycieczka. Chodziliśmy po małej galerii. Na półkach byly tylko pamiątki i książki. Podeszła jakaś para a facet był prawie nagi. Kazał sobie dać coś do ubrania. Sprzedawczyni dała mu jakaś pamiatkowa koszulkę. Byłam zdziwiona, że chciała ich naciągnąć.
Potem spacerowałam na spadzistej łące przez którą szły tory. Grupa zaczęła się zwoływać bo coś się działo złego i wszyscy mieli się wrócić do budynku.
Wróciłam do budynku, na ganku stała dziewczyna i starszy facet. Ona była bardzo odważnie ubrana, spojrzałam na siebie i zobaczyłam, że mam czerwona lateksowa mini na sobie i nie mogłam się nanadziwić jak to się stało. Zaczęłam omdlewać. Dziewczyna chciała mi coś pokazać.
Przeniosło mnie w ciemne miejsce. Było mrocznie i nie istniało nic naokoło. Jak obraz w pustej przestrzeni. Siedziałam przed dziwnym komputerem gdzie była odpalona gra typu tomb raider (a jakże). Wiedziałam że to gra tej dziewczyny i że będzie zła jak ja ruszę. Postanowiłam jednak trochę zagrać. Raz byłam grającą a raz byłam postacią z gry i przeskakiwałam przeszkody jak larwa kroft. Wszystko było coraz ciemniejsze i przytłaczające. Czuć było coś w atmosferze. Czułam się brudna. Szukałam punktu zaczepienia do dobrej mysli. Okna, gwiazd, ale naokoło tylko pusta przestrzeń. Ktoś mnie obserwowal, takie miałam uczucie. W końcu zabiłam się w tej grze i sen się skoczył.
Potem już śniły mi się typowe rzeczy z mojego życia.
Potem spacerowałam na spadzistej łące przez którą szły tory. Grupa zaczęła się zwoływać bo coś się działo złego i wszyscy mieli się wrócić do budynku.
Wróciłam do budynku, na ganku stała dziewczyna i starszy facet. Ona była bardzo odważnie ubrana, spojrzałam na siebie i zobaczyłam, że mam czerwona lateksowa mini na sobie i nie mogłam się nanadziwić jak to się stało. Zaczęłam omdlewać. Dziewczyna chciała mi coś pokazać.
Przeniosło mnie w ciemne miejsce. Było mrocznie i nie istniało nic naokoło. Jak obraz w pustej przestrzeni. Siedziałam przed dziwnym komputerem gdzie była odpalona gra typu tomb raider (a jakże). Wiedziałam że to gra tej dziewczyny i że będzie zła jak ja ruszę. Postanowiłam jednak trochę zagrać. Raz byłam grającą a raz byłam postacią z gry i przeskakiwałam przeszkody jak larwa kroft. Wszystko było coraz ciemniejsze i przytłaczające. Czuć było coś w atmosferze. Czułam się brudna. Szukałam punktu zaczepienia do dobrej mysli. Okna, gwiazd, ale naokoło tylko pusta przestrzeń. Ktoś mnie obserwowal, takie miałam uczucie. W końcu zabiłam się w tej grze i sen się skoczył.
Potem już śniły mi się typowe rzeczy z mojego życia.





