25-03-2020, 21:10
Pamiętam sen od momentu kiedy widziałam piękne lodowcowe krajobrazy. Lód się toczył a nastrój wskazywał na nastają ciężkie czasy. Krajobrazy skojarzyły mi się z wiadomym filmem animowanym i było mi wesoło.
Za chwilkę byłam śniadą dziewczyną w długiej sukience. Mieszkałam w dużym, pięknym orientalnym domu. Śmiałam się z innymi dziewczynami. Chodził za mną facet i próbował mnie podrywać, ale bałam się bo wiedzialam, że właścicielem domu jest bogobojny wyznawca islamu i za romans zostaniemy srogo ukarani. W końcu jednak spotkaliśmy się sam na sam w kuchni i mimo moich oporów ten mężczyzna zaczął mnie całować. Za drzwiami stał oczywiście właściciel posiadłości. Tak się przestraszyłam, że przeniosło mnie do innego snu.
Teraz byłam małą dziewczynką w kolejnym wielkim, ale minimalistycznym, betonowym, siermiężnym wręcz domu. Obserwowałam kobietę, która pływała w głębokim niby basenie, a tak właściwie patio wypełnionym wodą. Myślałam jak to jest, że woda nie niszczy tego betonowego, niezaizolowanego budynku. Potem chodziłam chwilę z tą kobietą po domu, a ona coś opowiadała.
W następnej scenie nadal byłam dzieckiem a jakiś żołnierz prowadził mnie po wyboistej polnej drodze otoczonej polami. Doszliśmy do miejsca gdzie kobieta z wcześniejszej sceny urządziła zabawy dla dzieci takich jak my. Trzeba było wejść pod wielki czarny materiał i trzymać przez niego paletkę do pinpingponga. Dzieci były ustawione w równo oddzielonych miejscach. Trzeba było odbijać piłeczkę jedno do drugiego jak w piłkarzykach. Dzieci jednak było za mało i nie wszystkie miejsca były zajęte przez co mimo starań gra była frustrująca. Kobieta zaczęła się na nas złościć, że się nie staramy. Uciekłam na dziwne rusztowanie z rurek. Widziałam, że zołnierz, który mnie przyprowadził szuka mnie.
Reszty nie pamiętam.
Za chwilkę byłam śniadą dziewczyną w długiej sukience. Mieszkałam w dużym, pięknym orientalnym domu. Śmiałam się z innymi dziewczynami. Chodził za mną facet i próbował mnie podrywać, ale bałam się bo wiedzialam, że właścicielem domu jest bogobojny wyznawca islamu i za romans zostaniemy srogo ukarani. W końcu jednak spotkaliśmy się sam na sam w kuchni i mimo moich oporów ten mężczyzna zaczął mnie całować. Za drzwiami stał oczywiście właściciel posiadłości. Tak się przestraszyłam, że przeniosło mnie do innego snu.
Teraz byłam małą dziewczynką w kolejnym wielkim, ale minimalistycznym, betonowym, siermiężnym wręcz domu. Obserwowałam kobietę, która pływała w głębokim niby basenie, a tak właściwie patio wypełnionym wodą. Myślałam jak to jest, że woda nie niszczy tego betonowego, niezaizolowanego budynku. Potem chodziłam chwilę z tą kobietą po domu, a ona coś opowiadała.
W następnej scenie nadal byłam dzieckiem a jakiś żołnierz prowadził mnie po wyboistej polnej drodze otoczonej polami. Doszliśmy do miejsca gdzie kobieta z wcześniejszej sceny urządziła zabawy dla dzieci takich jak my. Trzeba było wejść pod wielki czarny materiał i trzymać przez niego paletkę do pinpingponga. Dzieci były ustawione w równo oddzielonych miejscach. Trzeba było odbijać piłeczkę jedno do drugiego jak w piłkarzykach. Dzieci jednak było za mało i nie wszystkie miejsca były zajęte przez co mimo starań gra była frustrująca. Kobieta zaczęła się na nas złościć, że się nie staramy. Uciekłam na dziwne rusztowanie z rurek. Widziałam, że zołnierz, który mnie przyprowadził szuka mnie.
Reszty nie pamiętam.





