08-03-2020, 15:29
11 lutego 2020
O 20:47 udałam się do łóżka.
Zapamiętałam jeden sen. Koleżanka z gimnazjum dała mi swoje niebieskie dżinsy. Ucieszyłam się, gdyż w realu jest mi ciężko zdobyć parę pasującą na moje kształty.
Wzięłam gorący prysznic o 0:17, potem położyłam się i medytowałam. Wyobrażałam sobie, jak potężny czarny k*tas penetruje po kolei wszystkie moje czakry. Usnęłam.
Obudziłam się potem o czwartej i zasnęłam ponownie.
Znalazłam się w przedziwnej astralnej krainie. Było to jakby połączenie Chin i Indii.
Skrzywdziłam moją matkę nie-fizycznie, ponieważ odnalazła przeczytała wszystkie moje sekrety opublikowane na publicznym internetowym forum na literę i.
Szef miał appkę na telefon. Pokazywała bardzo osobiste informacje o mnie. Nagle wyświetliło się powiadomienie, że mam właśnie dni płodne i jestem teraz "ultrafem". Byłam megazawstydzona i usiłowałam zakryć ekran dłonią.
Dostałam list w formie papierowej. Zawierał tekst będący nieudolnym tłumaczeniem z jakiegoś indyjskiego języka. Niektóre części brzmiały naprawdę absurdalnie.
W łazience natknęłam się na brudne ciuchy z podstawówki, których od dawna już nie używam.
Udałam się na cmentarz znajdujący się w pomieszczeniu w jakims budynku. Zaskoczyło mnie takie rozwiązanie. Było tam strasznie ciasno, pełno ludzi, zwłaszcza ciemnoskórych. Groby znajdowały się bardzo blisko siebie. Pragnęłam odnaleźć miejsce spoczynku Szri Ramany Maharisziego. Nie udało mi się, ale znalazłam grób jakiegoś innego hinduskiego mistrza.
Azjaci pokazali mi potem swoją fabrykę żywności. Niechcący wlazłam do pomieszczenia, w którym nie powinnam się znaleźć. Odkryłam, jak powstają "azjatyckie dania instant" dla europejskich konsumentów, jak przetwarza się stare mięso niskiej jakości i co się do niego dodaje. Byłam absolutnie zdegustowana.
Widziałam też coś jak błyszczyk do warg, tyle że sromowych. Kolejne azjatyckie dziwactwo.
Spotkałam ludzi z mojej szkoły. Znajome z podstawówki miały kłopoty z rozpoznaniem mnie. Jakaś kobieta nazwała mnie "Brytynką".
Udałam się na imprezę. Azjatyckie żarcie nie kręciło mnie. Po tym, co zobaczyłam, straciłam apetyt. Nie odpowiadała mi też głośna muzyka. Nothing to do here.
Obudziłam się o szóstej.
13 lutego 2020
Usnęłam koło dziewiątej wieczorem. Przedtem słuchałam sobie ulubionej piosenki mojego Mistrza.
Obudziłam się o 23:34. Pamiętałam jeden sen. Byłam w ogromnym domu. Postanowiłam wyjść na zewnątrz. Ujrzałam przed sobą czarną ścianę nicości. Wywoływała we mnie zarazem podziw i przerażenie. Była utkana z energii. Chciałam w nią wejść, ale bałam się, że w tej ciemności czeka na mnie gwałciciel. Głupi umysł, czemu podsuwa mi takie myśli, gdy mam szansę zaznać czegoś mistycznego!
Obudziłam się o 6:18 i wyłączyłam budzik w telefonie. Usnęłam. Sekundę później zadzwonił ten o 6:32. Upływ czasu nie został odnotowany przez moją świadomość. Nie rozumiem tego.
O 20:47 udałam się do łóżka.
Zapamiętałam jeden sen. Koleżanka z gimnazjum dała mi swoje niebieskie dżinsy. Ucieszyłam się, gdyż w realu jest mi ciężko zdobyć parę pasującą na moje kształty.
Wzięłam gorący prysznic o 0:17, potem położyłam się i medytowałam. Wyobrażałam sobie, jak potężny czarny k*tas penetruje po kolei wszystkie moje czakry. Usnęłam.
Obudziłam się potem o czwartej i zasnęłam ponownie.
Znalazłam się w przedziwnej astralnej krainie. Było to jakby połączenie Chin i Indii.
Skrzywdziłam moją matkę nie-fizycznie, ponieważ odnalazła przeczytała wszystkie moje sekrety opublikowane na publicznym internetowym forum na literę i.
Szef miał appkę na telefon. Pokazywała bardzo osobiste informacje o mnie. Nagle wyświetliło się powiadomienie, że mam właśnie dni płodne i jestem teraz "ultrafem". Byłam megazawstydzona i usiłowałam zakryć ekran dłonią.
Dostałam list w formie papierowej. Zawierał tekst będący nieudolnym tłumaczeniem z jakiegoś indyjskiego języka. Niektóre części brzmiały naprawdę absurdalnie.
W łazience natknęłam się na brudne ciuchy z podstawówki, których od dawna już nie używam.
Udałam się na cmentarz znajdujący się w pomieszczeniu w jakims budynku. Zaskoczyło mnie takie rozwiązanie. Było tam strasznie ciasno, pełno ludzi, zwłaszcza ciemnoskórych. Groby znajdowały się bardzo blisko siebie. Pragnęłam odnaleźć miejsce spoczynku Szri Ramany Maharisziego. Nie udało mi się, ale znalazłam grób jakiegoś innego hinduskiego mistrza.
Azjaci pokazali mi potem swoją fabrykę żywności. Niechcący wlazłam do pomieszczenia, w którym nie powinnam się znaleźć. Odkryłam, jak powstają "azjatyckie dania instant" dla europejskich konsumentów, jak przetwarza się stare mięso niskiej jakości i co się do niego dodaje. Byłam absolutnie zdegustowana.
Widziałam też coś jak błyszczyk do warg, tyle że sromowych. Kolejne azjatyckie dziwactwo.
Spotkałam ludzi z mojej szkoły. Znajome z podstawówki miały kłopoty z rozpoznaniem mnie. Jakaś kobieta nazwała mnie "Brytynką".
Udałam się na imprezę. Azjatyckie żarcie nie kręciło mnie. Po tym, co zobaczyłam, straciłam apetyt. Nie odpowiadała mi też głośna muzyka. Nothing to do here.
Obudziłam się o szóstej.
13 lutego 2020
Usnęłam koło dziewiątej wieczorem. Przedtem słuchałam sobie ulubionej piosenki mojego Mistrza.
Obudziłam się o 23:34. Pamiętałam jeden sen. Byłam w ogromnym domu. Postanowiłam wyjść na zewnątrz. Ujrzałam przed sobą czarną ścianę nicości. Wywoływała we mnie zarazem podziw i przerażenie. Była utkana z energii. Chciałam w nią wejść, ale bałam się, że w tej ciemności czeka na mnie gwałciciel. Głupi umysł, czemu podsuwa mi takie myśli, gdy mam szansę zaznać czegoś mistycznego!
Obudziłam się o 6:18 i wyłączyłam budzik w telefonie. Usnęłam. Sekundę później zadzwonił ten o 6:32. Upływ czasu nie został odnotowany przez moją świadomość. Nie rozumiem tego.
Tłumaczenie zakończone.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





