02-03-2020, 21:49
Odpalam na nowo
Mam dość, to wszystko jest coraz bardziej popieprzone
Niejeden mógł zostać królem, a umarł na koronę
Wszystkiego się odechciewa, gniew z czasem się wypala
Ten poziom hipokryzji mnie ciągle roz____dala.
Konflikty wartości są nie do uniknięcia
Ktoś tu chyba zapomniał zażyć lek na wzdęcia
I że nie zawsze warto dusić w sobie gazy
Nękają mnie natrętne myśli, uczucia i obrazy.
Sprzedać się demonom, potem oddać im swoje młode
Próżno wypatrywać chwili, w której to wzburzy wodę
Jednymi świństwami się gardzi, na inne oko się przymyka
Całe szczęście, że dna tego szamba ledwo dotykam.
Ty, który zawsze w pobliżu się kręciłeś,
Nie ufasz mi, to jedno, ale po co słowa te niemiłe?
Potępiasz mnie i życzysz mi najgorszego
Gdzie ja widzę tarczę, ty - w podeszew wbite Lego.
Zrobiłam to, a ty tak samo dobrze wiesz dlaczego
Przyjęłam odpowiedzialność, a wraz z nią rozbuchane ego
Więc przestań powielać te ohydne oskarżenia
Nie musisz się do mnie zbliżać, jak nie dostałeś polecenia.
A ty, mój towarzyszu, wciąż wątpisz w moje plany?
Nie czarny charakter, najwyżej bury pręgowany
Patrzymy sobie na ręce, trzymamy się od siebie z daleka
To teraz status quo i nikt na to nie narzeka.
Nasza jedyna szansa to, że sami zostaniemy
Przestanę drzeć japę, gdy tamci pierwsi spoczną w ziemi
Stłuc szybę, przebić gumę, to nie może trwać bez końca
Miej honor tam, gdzie nie dochodzą promienie słońca.
Czy jest na to rada, żeś mą achillesową piętą?
Poszłabym w twe ślady, od razu by mnie zgarnięto
Od skali mikro do walki z problemem światowym
Chciałam być legendą, a stałam się czymś śmieszkowym.
A w rzeczywistości po tej samej stronie stoimy
Antyszczepionkowcom i płaskoziemcom służymy
To jak awans, od malowania ścian do montażu elewacji
Podpisuję się krwią - bo jestem w trakcie menstruacji.
Mam dość, to wszystko jest coraz bardziej popieprzone
Niejeden mógł zostać królem, a umarł na koronę
Wszystkiego się odechciewa, gniew z czasem się wypala
Ten poziom hipokryzji mnie ciągle roz____dala.
Konflikty wartości są nie do uniknięcia
Ktoś tu chyba zapomniał zażyć lek na wzdęcia
I że nie zawsze warto dusić w sobie gazy
Nękają mnie natrętne myśli, uczucia i obrazy.
Sprzedać się demonom, potem oddać im swoje młode
Próżno wypatrywać chwili, w której to wzburzy wodę
Jednymi świństwami się gardzi, na inne oko się przymyka
Całe szczęście, że dna tego szamba ledwo dotykam.
Ty, który zawsze w pobliżu się kręciłeś,
Nie ufasz mi, to jedno, ale po co słowa te niemiłe?
Potępiasz mnie i życzysz mi najgorszego
Gdzie ja widzę tarczę, ty - w podeszew wbite Lego.
Zrobiłam to, a ty tak samo dobrze wiesz dlaczego
Przyjęłam odpowiedzialność, a wraz z nią rozbuchane ego
Więc przestań powielać te ohydne oskarżenia
Nie musisz się do mnie zbliżać, jak nie dostałeś polecenia.
A ty, mój towarzyszu, wciąż wątpisz w moje plany?
Nie czarny charakter, najwyżej bury pręgowany
Patrzymy sobie na ręce, trzymamy się od siebie z daleka
To teraz status quo i nikt na to nie narzeka.
Nasza jedyna szansa to, że sami zostaniemy
Przestanę drzeć japę, gdy tamci pierwsi spoczną w ziemi
Stłuc szybę, przebić gumę, to nie może trwać bez końca
Miej honor tam, gdzie nie dochodzą promienie słońca.
Czy jest na to rada, żeś mą achillesową piętą?
Poszłabym w twe ślady, od razu by mnie zgarnięto
Od skali mikro do walki z problemem światowym
Chciałam być legendą, a stałam się czymś śmieszkowym.
A w rzeczywistości po tej samej stronie stoimy
Antyszczepionkowcom i płaskoziemcom służymy
To jak awans, od malowania ścian do montażu elewacji
Podpisuję się krwią - bo jestem w trakcie menstruacji.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





