28-02-2020, 15:10
CZERWONY PRZYCISK
28.02.2020r.
Godzina pobudki: 6.30
Ktoś kazał wejść mi do pokoju. Stało tam kilku starców i po chwili jeden z nich kazał mi nacisnąć przycisk, kiedy będę gotowa. Po chwili wzięłam zamach i uderzyłam w czerwony przycisk. Świat zaczął wirowac, a on powiedział że niedługo wszystko się zmieni a ja ich uratuje. Znalazłam się w klasie która zaczęła się przechylac. Po chwili poleciałam z krzesłem i ławką na ścianę. Ułożyłam ławkę tak, aby kolejne spadające osoby nie walnęły we mnie. Po chwili spadła na mnie jakaś osoba. Uderzyła we mnie i sceneria się zmieniła. Siedziałam w salonie i oglądałam telewizję. Nie było nic ciekawego aż w końcu ujrzałam jakiś fajny film. Lecz gdy przejechałam na ten kanał okazało się, że film dopiero co się skończył. Potem znalazłam się w wieży. Nie było schodów a musiałam iść po wąskiej kładce przy ścianie. Nie było to łatwe a dookoła panowała ciemność. Gdy doszłam na górę zobaczylam sznur od dzwona. Uwiesilam się na nim i spadłam na dół. Wyszłam na zewnątrz i podjechał po mnie samochód terenowy w którym siedziała jakieś dwie osoby. Przejezdzalismy obok domów i wielkiego jeziora. Potem jechaliśmy przez las. W pewnym momencie nasz samochód zmienił się w tira z naczepą. Zjechaliśmy do zatoczki a ja z jedną z osób wyszłyśmy. Mówiła ona że niepotrzebnie wydała 15 tyś na przyczepę dla dziecka. Weszłyśmy do naczepy. W srodku byla niebieska. Na podlodze byly zagłębienia. W rogu siedzialo dzidcko i bawilo sie w piasku. Wyszłyśmy na zewnątrz, a ta osoba gdzieś zniknęła, ujrzałam zamykające się drzwi i tir ruszył. Musiałam szybko biec i wymijać ciężarówki które zaczęły jechać prosto na mnie. Jednak tir zniknął mi z oczu. Po chwili szłam po polnej ścieżce. Obok mnie szedł jeden z tych starców. Nagle zaczął robić duże kroki i szybko się poruszał. Zaczęłam go naśladować i po chwili osiągnęłam równe tempo. Dotarliśmy na jakieś pole z którego wyrastały małe zielone łodyżki. Zapytałam się co to jest a starzec odpowiedział że trzcina cukrowa. Z góry wyglądało to jak piękne dzieło sztuki. Powstawały różne krajobrazy i portrety. Przeniosłam sie na teren tartaku. Podzieliłam las na trzy części. Ja wzięłam środkową a pozostałe rozdzieliłam pomiędzy osoby z mojej klasy. Po dwie osoby na sektor, pozostałe miały obsługiwać maszyny. Gdy odwróciłam się ujrzałam że las zniknął i została łąka. Pobiegłam tam, lecz nie zostało już żadne drzewo. Znalazłam się powrotem w sali lekcyjnej, która była teraz przechylona w drugą stronę. Leżałam na ziemi obok mnie klęczał jakiś facet w kominiarce i podawał mi jakieś zastrzyki. Były 3 jeden na uspokojenie drugi na opanowanie a trzeci to chyba znieczulenie, tak przynajmniej mówił. Rozejrzałam się po klasie i zobaczylam jak wszyscy patrzą się na mnie. Świat wokół mnie zaczął zwalniać. Poczułam jak robię sie lekka i cała złość gdzieś ze mnie wyparowała, przez okno wpadło światło słoneczne, które mimo iż było ostre, to mnie nie raziło. Otoczenie znowu się zmieniło i znalazłam się w tym pokoju co na początku. Leżałam na ławce, a pielęgniarka podawała mi zastrzyki. Obok stał jeden z tych starców stanął obok mnie i powiedział zdumiony: Jeszcze nigdy nie widziałem aby ktoś osiągnął taki wynik. Witaj w drużynie.
28.02.2020r.
Godzina pobudki: 6.30
Ktoś kazał wejść mi do pokoju. Stało tam kilku starców i po chwili jeden z nich kazał mi nacisnąć przycisk, kiedy będę gotowa. Po chwili wzięłam zamach i uderzyłam w czerwony przycisk. Świat zaczął wirowac, a on powiedział że niedługo wszystko się zmieni a ja ich uratuje. Znalazłam się w klasie która zaczęła się przechylac. Po chwili poleciałam z krzesłem i ławką na ścianę. Ułożyłam ławkę tak, aby kolejne spadające osoby nie walnęły we mnie. Po chwili spadła na mnie jakaś osoba. Uderzyła we mnie i sceneria się zmieniła. Siedziałam w salonie i oglądałam telewizję. Nie było nic ciekawego aż w końcu ujrzałam jakiś fajny film. Lecz gdy przejechałam na ten kanał okazało się, że film dopiero co się skończył. Potem znalazłam się w wieży. Nie było schodów a musiałam iść po wąskiej kładce przy ścianie. Nie było to łatwe a dookoła panowała ciemność. Gdy doszłam na górę zobaczylam sznur od dzwona. Uwiesilam się na nim i spadłam na dół. Wyszłam na zewnątrz i podjechał po mnie samochód terenowy w którym siedziała jakieś dwie osoby. Przejezdzalismy obok domów i wielkiego jeziora. Potem jechaliśmy przez las. W pewnym momencie nasz samochód zmienił się w tira z naczepą. Zjechaliśmy do zatoczki a ja z jedną z osób wyszłyśmy. Mówiła ona że niepotrzebnie wydała 15 tyś na przyczepę dla dziecka. Weszłyśmy do naczepy. W srodku byla niebieska. Na podlodze byly zagłębienia. W rogu siedzialo dzidcko i bawilo sie w piasku. Wyszłyśmy na zewnątrz, a ta osoba gdzieś zniknęła, ujrzałam zamykające się drzwi i tir ruszył. Musiałam szybko biec i wymijać ciężarówki które zaczęły jechać prosto na mnie. Jednak tir zniknął mi z oczu. Po chwili szłam po polnej ścieżce. Obok mnie szedł jeden z tych starców. Nagle zaczął robić duże kroki i szybko się poruszał. Zaczęłam go naśladować i po chwili osiągnęłam równe tempo. Dotarliśmy na jakieś pole z którego wyrastały małe zielone łodyżki. Zapytałam się co to jest a starzec odpowiedział że trzcina cukrowa. Z góry wyglądało to jak piękne dzieło sztuki. Powstawały różne krajobrazy i portrety. Przeniosłam sie na teren tartaku. Podzieliłam las na trzy części. Ja wzięłam środkową a pozostałe rozdzieliłam pomiędzy osoby z mojej klasy. Po dwie osoby na sektor, pozostałe miały obsługiwać maszyny. Gdy odwróciłam się ujrzałam że las zniknął i została łąka. Pobiegłam tam, lecz nie zostało już żadne drzewo. Znalazłam się powrotem w sali lekcyjnej, która była teraz przechylona w drugą stronę. Leżałam na ziemi obok mnie klęczał jakiś facet w kominiarce i podawał mi jakieś zastrzyki. Były 3 jeden na uspokojenie drugi na opanowanie a trzeci to chyba znieczulenie, tak przynajmniej mówił. Rozejrzałam się po klasie i zobaczylam jak wszyscy patrzą się na mnie. Świat wokół mnie zaczął zwalniać. Poczułam jak robię sie lekka i cała złość gdzieś ze mnie wyparowała, przez okno wpadło światło słoneczne, które mimo iż było ostre, to mnie nie raziło. Otoczenie znowu się zmieniło i znalazłam się w tym pokoju co na początku. Leżałam na ławce, a pielęgniarka podawała mi zastrzyki. Obok stał jeden z tych starców stanął obok mnie i powiedział zdumiony: Jeszcze nigdy nie widziałem aby ktoś osiągnął taki wynik. Witaj w drużynie.





