20-02-2020, 08:14
PODRÓŻ
20.02.2020r.
Godzina pobudki: 6.36
Siedziałam w aucie, na miejscu pasażera z tylu, nie widziałam kierowcy. Jechaliśmy przez miasto, była noc. W chwili, gdy mineliśmy ostatnie zabudowania, przeniosłam się do lasu. Był dzień, promienie słońca przdbiły się przez liście, tworząc dziwne wzory. Przeważnie były to kwadraty z wieloma innymi symbolami wewnątrz. Chwilę później poczułam, jakby coś ciągnęło mnie w inną stronę. Nie próbowałam nawet stawiać oporu. Po chwili unosiłam się między drzewami. Wylądowałam na łące, która wyglądała jakby przed chwilą spłonęła. Na horyzoncie ujrzałam coś w rodzaju wielkiego młota, który uderzał o skały, z których wylewała się zielona ciecz. Z ciekawości podeszłam bliżej, choć było tam bardzo daleko, to przejście tam zajęło mi raptem kilka sekund. Chciałam wejść na teren tych prac, lecz uniemożliwiała mi to niewidzialna bariera. Postanowiłam wziąć rozbieg. Gdy uderzyłam w barierę, ponownie znalazłam się w samochodzie. Tym razem siedziałam z przodu, jednak nie kojarzyłam człowieka, który kierował. Gdy mnie zobaczył powiedzial: ,,Coraz lepiej ci idzie. Do zobaczenia jutro,,. Potem skrecil z drogi i uderzyl w drzewo.
20.02.2020r.
Godzina pobudki: 6.36
Siedziałam w aucie, na miejscu pasażera z tylu, nie widziałam kierowcy. Jechaliśmy przez miasto, była noc. W chwili, gdy mineliśmy ostatnie zabudowania, przeniosłam się do lasu. Był dzień, promienie słońca przdbiły się przez liście, tworząc dziwne wzory. Przeważnie były to kwadraty z wieloma innymi symbolami wewnątrz. Chwilę później poczułam, jakby coś ciągnęło mnie w inną stronę. Nie próbowałam nawet stawiać oporu. Po chwili unosiłam się między drzewami. Wylądowałam na łące, która wyglądała jakby przed chwilą spłonęła. Na horyzoncie ujrzałam coś w rodzaju wielkiego młota, który uderzał o skały, z których wylewała się zielona ciecz. Z ciekawości podeszłam bliżej, choć było tam bardzo daleko, to przejście tam zajęło mi raptem kilka sekund. Chciałam wejść na teren tych prac, lecz uniemożliwiała mi to niewidzialna bariera. Postanowiłam wziąć rozbieg. Gdy uderzyłam w barierę, ponownie znalazłam się w samochodzie. Tym razem siedziałam z przodu, jednak nie kojarzyłam człowieka, który kierował. Gdy mnie zobaczył powiedzial: ,,Coraz lepiej ci idzie. Do zobaczenia jutro,,. Potem skrecil z drogi i uderzyl w drzewo.





