18-02-2020, 08:23
UCIECZKA
18.02.2020r.
Godzina pobudki: 6.39
Stałam z kilkoma innymi osobami ubrana w biały skafander. Czekaliśmy na jakąś osobę, która chwilę później wyszła zza drzwi. Usłyszałam krzyki, a potem jakiś hałas. Drzwi się otawely a ten ktoś cały się palił. Odruchowo sięgnęłam po gaśnice i zaczęłam go gasić. Pobiegli do nas jacyś lekarze i mówili że mamy się odsunąć. Rozpieli temu komuś kombinezon i oderwali kawałek skóry na plecach. Wtedy na drzwiach zablysla Zielona lampka i weszłam do pokoju. Pokój był bardzo duży. Najdalsze ścianą była przezroczysta, a za nią widziałam duże akwarium. Usiadłam na podłodze i czekałamwpatrując się w wodę. Wtedy znowu usłyszałam ten sam hałas. Jakby skrobanie i moim oczom ukazał się wielki stwór (Jakby połączenie godzilli z wielorybem). Nerwowo zaczął uderzać w ścianę, która pod naciskiem zaczynała pękać. Na początku woda nie przelatywała do sali, ale po chwili zaczęła delikatnie przepływać. Wtedy wstałam i wybiegłam z sali. Razem z tymi kilkoma osobami pobiegliśmy kilka pięter wyżej, aby wejść na okręt wojskowy. Stanęłam na mostku i zarządziłam ucieczkę. Kierowałam się w stronę jakiejś małej bramy, która była zamknięta. Jedna z osób z którą planowałam uciec powiedziała, że ten potwór nas dogania, a z brzegu strzelają do nas tamci ludzie. Zaproponowałam całkowite zanurzenie i ucieczkę włazem awaryjnym. Nasz okręt zmienił się w łódź podwodna i płyneliśmy do tej bramy. Wtedy ten wielki stwór w nas uderzył. Wkurzyłam się na niego i pobiegłam do pulpitu sterującego wyrzutniami. Kliknęłam czerwony przycisk i działo plazmowe uderzyło w stwora, który rozpłynął się w powietrzu, a nam bezpiecznie udało się wypłynąć za mury. Niestety nasza łódź podwodna utknęła w bardzo płytkiej rzeczce. Wyszliśmy i ucieklismy do jakiegoś lasu. Jednak gdy wbieglismy do lasu, zatrzymałam się i spojrzałam w niebo. Jakaś chmura opadła na mnie i uniosla mnie w górę.
18.02.2020r.
Godzina pobudki: 6.39
Stałam z kilkoma innymi osobami ubrana w biały skafander. Czekaliśmy na jakąś osobę, która chwilę później wyszła zza drzwi. Usłyszałam krzyki, a potem jakiś hałas. Drzwi się otawely a ten ktoś cały się palił. Odruchowo sięgnęłam po gaśnice i zaczęłam go gasić. Pobiegli do nas jacyś lekarze i mówili że mamy się odsunąć. Rozpieli temu komuś kombinezon i oderwali kawałek skóry na plecach. Wtedy na drzwiach zablysla Zielona lampka i weszłam do pokoju. Pokój był bardzo duży. Najdalsze ścianą była przezroczysta, a za nią widziałam duże akwarium. Usiadłam na podłodze i czekałamwpatrując się w wodę. Wtedy znowu usłyszałam ten sam hałas. Jakby skrobanie i moim oczom ukazał się wielki stwór (Jakby połączenie godzilli z wielorybem). Nerwowo zaczął uderzać w ścianę, która pod naciskiem zaczynała pękać. Na początku woda nie przelatywała do sali, ale po chwili zaczęła delikatnie przepływać. Wtedy wstałam i wybiegłam z sali. Razem z tymi kilkoma osobami pobiegliśmy kilka pięter wyżej, aby wejść na okręt wojskowy. Stanęłam na mostku i zarządziłam ucieczkę. Kierowałam się w stronę jakiejś małej bramy, która była zamknięta. Jedna z osób z którą planowałam uciec powiedziała, że ten potwór nas dogania, a z brzegu strzelają do nas tamci ludzie. Zaproponowałam całkowite zanurzenie i ucieczkę włazem awaryjnym. Nasz okręt zmienił się w łódź podwodna i płyneliśmy do tej bramy. Wtedy ten wielki stwór w nas uderzył. Wkurzyłam się na niego i pobiegłam do pulpitu sterującego wyrzutniami. Kliknęłam czerwony przycisk i działo plazmowe uderzyło w stwora, który rozpłynął się w powietrzu, a nam bezpiecznie udało się wypłynąć za mury. Niestety nasza łódź podwodna utknęła w bardzo płytkiej rzeczce. Wyszliśmy i ucieklismy do jakiegoś lasu. Jednak gdy wbieglismy do lasu, zatrzymałam się i spojrzałam w niebo. Jakaś chmura opadła na mnie i uniosla mnie w górę.





