17-02-2020, 16:04
ZNÓW TEN DOM
17.02.2020
Godzina pobudki: około 6.30
Ogólnie po przebudzeniu miałam pustkę w głowie, dopiero pół godziny temu idąc sobie chodnikiem ujrzałam reklamę jakiegoś salonu z meblami, na której pokazana była jakaś łazienka. Wtedy przypomniał mi się dzisiejszy sen.
Stałam na polnej dróżce i patrzyłam na jakieś czarne auto. W środku siedział jakiś facet, który mnie nie zauważał. Podeszłam i zajrzałam do środka. Wtedy auto ruszyło z piskiem opon a ja pobiegłam za nim. W pewnym momencie wszystko zniknęło, a ja biegłam po wąskiej, metalowej kładce. Przestraszyłam się i upadlam. Jakiś ludzik przebiegł obok mnie i z gracją poruszał się tak jakby była to dla niego codzienność. Wtedy kładka zaczęła się trząść, a ja spadłam w czerń. Spadałam tak długo, aż w koncu upadlam na zimną podłogę. Odkryłam że jestem w tym samym dziwnym domu, co w jednym z poprzednich snów (sen z 12.03.2020r.). Znowu byłam z Nadią. Tym razem obie weszłyśmy do łazienki. Ta dziewczyna gdzieś zniknęła, ale ja czułam strach, jakby stała obok mnie. Nadia weszła pod prysznic i poganiała mnie abym zrobiła to samo. Stanęłam obok niej, a ta odkręciła wodę. Wir wodny wciągnął nas pod podłogę. Skurczyłam się i płynęłam z prądem w kablu. Znalazłam się w jakiejś ogromnej sali, było tam wiele osób i wszystkie patrzyły się na mnie, jakby ujrzały ducha, potem ktoś do mnie podszedł i złapał mnie za ramię. W chwili, gdy jego ręką dotknęła mojego ciała straciłam przytomność i upadłam na podłogę.
17.02.2020
Godzina pobudki: około 6.30
Ogólnie po przebudzeniu miałam pustkę w głowie, dopiero pół godziny temu idąc sobie chodnikiem ujrzałam reklamę jakiegoś salonu z meblami, na której pokazana była jakaś łazienka. Wtedy przypomniał mi się dzisiejszy sen.
Stałam na polnej dróżce i patrzyłam na jakieś czarne auto. W środku siedział jakiś facet, który mnie nie zauważał. Podeszłam i zajrzałam do środka. Wtedy auto ruszyło z piskiem opon a ja pobiegłam za nim. W pewnym momencie wszystko zniknęło, a ja biegłam po wąskiej, metalowej kładce. Przestraszyłam się i upadlam. Jakiś ludzik przebiegł obok mnie i z gracją poruszał się tak jakby była to dla niego codzienność. Wtedy kładka zaczęła się trząść, a ja spadłam w czerń. Spadałam tak długo, aż w koncu upadlam na zimną podłogę. Odkryłam że jestem w tym samym dziwnym domu, co w jednym z poprzednich snów (sen z 12.03.2020r.). Znowu byłam z Nadią. Tym razem obie weszłyśmy do łazienki. Ta dziewczyna gdzieś zniknęła, ale ja czułam strach, jakby stała obok mnie. Nadia weszła pod prysznic i poganiała mnie abym zrobiła to samo. Stanęłam obok niej, a ta odkręciła wodę. Wir wodny wciągnął nas pod podłogę. Skurczyłam się i płynęłam z prądem w kablu. Znalazłam się w jakiejś ogromnej sali, było tam wiele osób i wszystkie patrzyły się na mnie, jakby ujrzały ducha, potem ktoś do mnie podszedł i złapał mnie za ramię. W chwili, gdy jego ręką dotknęła mojego ciała straciłam przytomność i upadłam na podłogę.





