13-02-2020, 08:12
ŚMIERĆ
13.02.2020r.
Godzina pobudki: 6.04
Szłam z grupka osób z mojej klasy. Znaleźliśmy się na polanie otoczonej z każdej strony lasem. Nagle ktoś wśród drzew zauważył postać, która nas obserwowała. Bez chwili namysłu wraz z inną osobą ruszylam w jej stronę. Biegła szybko i w końcu straciłam ja z oczu, również osobą z którą biegłam gdzieś zniknęła. Szłam dalej ubitą ścieżka. Gdy Wyszłam z lasu, znalazłam się na łące z bardzo wysoką trawą i malymi drzewkami. Po drugiej stronie dróżki zobaczylam osobe z którą wybrałam sie do lasu. Stala pionowo z wyciągniętymi rękami. W oddali zobaczylam czołg szykujący sie do strzalu. I nagle oddal strzal. Wiedzialam ze nawet nie ma sensu go ratowac wiec ucieklam w strone lasu. Poczatkowo ktos mnie gonił lecz w koncu odpuścił. Znalazłam sie na polanie i ujrzalam przyjaciół. Wszystko im opowiedziałam i postanowiliśmy sie ukryć. Nagle od strony lasu w niebo poleciala czerwona raca. Chwilę potem nad naszymi glowami zobaczylam samolot. Cos wypuszczał. Wiedziałam że nie mamy szans na ucieczkę i pożegnałam się z całą klasą. Od tej chwili wszystko działo się w spowolnionym czasie. Rozejrzałam się po polanie i ujrzałam setki min spadających wokół nas. Wtedy jedna spadła w sam środek gromady i wybuchła. Nic nie czułam i nie słyszałam po mimo ogromnego huku. Wstałam i zobaczylam że jestem prawie przezroczysta a pod mną leży moje pocharatane ciało które ledwo poznałam. Po chwili kolejne osoby zaczęły wstawać i rozglądać się na boki. Chyba każdy wiedział co się stało. Wtedy każdy zaczął biec w swoją stronę, a ja zostałam sama na środku łąki i podziwiałam zachodzące słońce.
13.02.2020r.
Godzina pobudki: 6.04
Szłam z grupka osób z mojej klasy. Znaleźliśmy się na polanie otoczonej z każdej strony lasem. Nagle ktoś wśród drzew zauważył postać, która nas obserwowała. Bez chwili namysłu wraz z inną osobą ruszylam w jej stronę. Biegła szybko i w końcu straciłam ja z oczu, również osobą z którą biegłam gdzieś zniknęła. Szłam dalej ubitą ścieżka. Gdy Wyszłam z lasu, znalazłam się na łące z bardzo wysoką trawą i malymi drzewkami. Po drugiej stronie dróżki zobaczylam osobe z którą wybrałam sie do lasu. Stala pionowo z wyciągniętymi rękami. W oddali zobaczylam czołg szykujący sie do strzalu. I nagle oddal strzal. Wiedzialam ze nawet nie ma sensu go ratowac wiec ucieklam w strone lasu. Poczatkowo ktos mnie gonił lecz w koncu odpuścił. Znalazłam sie na polanie i ujrzalam przyjaciół. Wszystko im opowiedziałam i postanowiliśmy sie ukryć. Nagle od strony lasu w niebo poleciala czerwona raca. Chwilę potem nad naszymi glowami zobaczylam samolot. Cos wypuszczał. Wiedziałam że nie mamy szans na ucieczkę i pożegnałam się z całą klasą. Od tej chwili wszystko działo się w spowolnionym czasie. Rozejrzałam się po polanie i ujrzałam setki min spadających wokół nas. Wtedy jedna spadła w sam środek gromady i wybuchła. Nic nie czułam i nie słyszałam po mimo ogromnego huku. Wstałam i zobaczylam że jestem prawie przezroczysta a pod mną leży moje pocharatane ciało które ledwo poznałam. Po chwili kolejne osoby zaczęły wstawać i rozglądać się na boki. Chyba każdy wiedział co się stało. Wtedy każdy zaczął biec w swoją stronę, a ja zostałam sama na środku łąki i podziwiałam zachodzące słońce.





