07-02-2020, 03:49
Od czasu założenia tego wątku myślałem sporo o tym. O kolejnych plusach i minusach obu opcji. Jako, że mam sesję i muszę się uczyć po nocach...WRÓĆ...Powtarzać i utrwalać zdobytą wcześniej wiedzę
byłem właściwie pewny, że wybrałbym bezsenność bez konsekwencji zdrowotnych zamiast wiecznych eLDeków.
1) O czym już pisałem w pierwszym poście. Realnie boję się, że mógłbym porzucić świat realny dla tego wyimaginowanego podczas snów. Dość łatwo się uzależniam od przyjemnostek życiowych i od super realistycznych eLDe każdego dnia też bym się pewnie uzależnił. Zwłaszcza, że od jakiegoś długiego czasu nie jestem przez większość trwania dnia pozytywnie nastawiony.
2) Do argumentów Incesa. Z przyjemnością spania się zgadzam ale już 1/3 życia nie uważam by był to czas którego nie da się wypełnić. Praca, rozwijanie siebie lub chociażby hobby, czytanie itd. Na pewno jest czym wypełnić ten czas. Czas to pieniądz jak to mówią.
3) Do argumentów Ayekimatini. Też racja jeśli chodzi o przyswajanie wiedzy, chociaż ciężko stwierdzić jakby to dokładnie wyglądało gdybym nie spał. Czy całkowicie przeszkadzałoby mi to w nauce? Sądzę, że nie. Zrekompensowałbym to sobie nauką podczas zaoszczędzonego czasu.
4) Do argumentów Sz4m4na. Nie piję regularnie napojów wysoko procentowych więc myślę, że jakoś bym to przeżył.
5) Osobiście najlepiej (szerokorozumianie) pracuje mi się w nocy. Nie wiem z czego to wynika. Jest cisza spokój. Mniej rzeczy mnie rozprasza.
6) Byłbym najlepszym żołnierzem na świecie. Nigdy nie zasnąłbym na warcie
No ale właśnie to są silne argumenty ale jak się już człowiek porządnie wyśpi, zapamięta jakiś fajny kolorowy sen to uświadamiam sobie, że brakowałoby mu tego. Wzbudza to w mnie wątpliwości czy aby na pewno wybrałbym pragmatyczną bezsenność. Chyba/pewnie tak, choć pewnie nigdy się tego nie dowiem.
byłem właściwie pewny, że wybrałbym bezsenność bez konsekwencji zdrowotnych zamiast wiecznych eLDeków.1) O czym już pisałem w pierwszym poście. Realnie boję się, że mógłbym porzucić świat realny dla tego wyimaginowanego podczas snów. Dość łatwo się uzależniam od przyjemnostek życiowych i od super realistycznych eLDe każdego dnia też bym się pewnie uzależnił. Zwłaszcza, że od jakiegoś długiego czasu nie jestem przez większość trwania dnia pozytywnie nastawiony.
2) Do argumentów Incesa. Z przyjemnością spania się zgadzam ale już 1/3 życia nie uważam by był to czas którego nie da się wypełnić. Praca, rozwijanie siebie lub chociażby hobby, czytanie itd. Na pewno jest czym wypełnić ten czas. Czas to pieniądz jak to mówią.
3) Do argumentów Ayekimatini. Też racja jeśli chodzi o przyswajanie wiedzy, chociaż ciężko stwierdzić jakby to dokładnie wyglądało gdybym nie spał. Czy całkowicie przeszkadzałoby mi to w nauce? Sądzę, że nie. Zrekompensowałbym to sobie nauką podczas zaoszczędzonego czasu.
4) Do argumentów Sz4m4na. Nie piję regularnie napojów wysoko procentowych więc myślę, że jakoś bym to przeżył.
5) Osobiście najlepiej (szerokorozumianie) pracuje mi się w nocy. Nie wiem z czego to wynika. Jest cisza spokój. Mniej rzeczy mnie rozprasza.
6) Byłbym najlepszym żołnierzem na świecie. Nigdy nie zasnąłbym na warcie
No ale właśnie to są silne argumenty ale jak się już człowiek porządnie wyśpi, zapamięta jakiś fajny kolorowy sen to uświadamiam sobie, że brakowałoby mu tego. Wzbudza to w mnie wątpliwości czy aby na pewno wybrałbym pragmatyczną bezsenność. Chyba/pewnie tak, choć pewnie nigdy się tego nie dowiem.
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.





