22-01-2020, 21:23
Mam ostatnio taki problem ze snami, że jakoś tak mnie już nic w nich nie porusza. Niby są nieświadome ale jednak jakoś nimi steruję a to wszystko bez emocji i zaangażowania. Przykładowo z dzisiaj: jestem opiekunką w jakimś przedszkolu, dużo się dzieje, tu dzieci tu rozmowa z innymi opiekunkami. Wychodzę z sali, schodzę do białej piwnicy i już widzę zwłoki i wymazane krwią ściany. Myślę sobie beznamiętnie oho moje myśli chcą mnie ściągnąć do złych rzeczy. Eeh nie chce mi się w to wchodzić, odwracam się i idę sobie, sen idzie w inną stronę. Lub zawala sie na mnie hałda żwiru i tylko myślę aha teraz umrę. Czuję, że ma tak być. Czuję się apatycznie i mam depersonalizację w snach. Jestem w nich zmęczona. Mimo to są bardzo wyraźne. Czy to senna zimowa chandra?





