12-09-2010, 14:13
Hmm... nie widzę nigdy siebie. Wiem tylko, że tam jestem i mój umysł pracuje. To jest tak jakbym była w ogromnym komputerze w jakiejś starej grze. Nie wiem co to dokładnie jest, ale tak jakbym jechała. Bez auta bez niczego. Po prostu się przesuwam i co jakiś czas w coś uderzam, wtedy wszystko się tak jakby zacina... Nie da się tego dokładnie opisać.
Mogę jeszcze dodać, że obraz jest w takich kolorach jakie miały stare telefony bez kolorowego ekranu.. I tak jakbym były powiększone piksele.. Mówię wam.. to dziwne jest.. Wątpię, żeby udało wam się to rozgryźć..
Mogę jeszcze dodać, że obraz jest w takich kolorach jakie miały stare telefony bez kolorowego ekranu.. I tak jakbym były powiększone piksele.. Mówię wam.. to dziwne jest.. Wątpię, żeby udało wam się to rozgryźć..
nothing is everything





