12-01-2020, 12:23
Ja, V. i ze dwóch znajomych graliśmy na telefonie, albo specjalnym urządzeniu podobnej wielkości, w coś związanego z Pokemonami. W tej grze zdobywało się poziomy trochę podobnie jak w grach RPG i jak się ginęło, trzeba było zaczynać od nowa. Dało się w to grać online, trochę jak w MMORPG. Popularne było posunięcie polegające na osiąganiu 5 albo 6 poziomu i sprzedawanie swoich osiągnięć innym graczom. Ja miałam problem z określeniem, czy dana chwila jest na to dobra, czy może warto zaryzykować, przejść trochę dalej i sprzedać drożej.
Ja i jeden znajomy graliśmy, leżąc plecami na drewnianej ławce i trzymając skrzyżowane nogi na stole. Znajomy pokazał mi, że jak dłuższą chwilę potrzyma się nogi uniesione pod odpowiednim kątem, to dostanie się drgawek, w taki sposób, że ciało drży z wielką częstotliwością. Wielokrotnie próbowałam to powtórzyć. Byłam sfrustrowana, że nie mogę zrobić czegoś, co jemu przychodziło względnie łatwo.
=================================================================
# Niechcący pełne WBTB mi chyba wyszło jak się obudziłam i ponad godzinę nie mogłam zasnąć...
Leżałam i próbowałam zasnąć, byłam na pograniczu hipnagogów i srogich halucynacji słuchowych. Czułam, że moje ręce są w stanie nieważkości i pływają gdzieś w próżni. W pewnym momencie rzeczywistość obróciła się do góry nogami i spadłam z łóżka.
Stałam na środku pokoju w prawie całkowitej ciemności. Wyszłam na korytarz. Miejsce było większe niż moje mieszkanie w rzeczywistości. Na końcu korytarza widziałam drzwi wyjściowe. Zastanawiałam się, czy próbować je przeniknąć, czy może tym razem po ludzku otworzyć, ale decyzja podjęła się sama. Postać podobna do mojej siostry otworzyła mi drzwi. Wyszłam na klatkę schodową. Tu było więcej pięter niż w rzeczywistości. Dalej w ciemnościach, szłam na dół. W którymś momencie jakbym straciła wzrok. Bałam się, że się obudzę, ale otoczenie po chwili wróciło. Przyspieszyłam i zeszłam na dół. Widziałam otwarte drzwi, przez które wpadało światło z zewnątrz. Pomyślałam, że jak będzie jaśniej, wszystko zrobi się bardziej stabilne.
Wyszłam na trawnik przed blokiem. Budynków było więcej niż w rzeczywistości i były inaczej rozmieszczone. Tu otaczały mnie z każdej strony. Trawniki i klomby wyglądały na zapuszczone, panował klimat dawno porzuconego miejsca. Kilka razy podskoczyłam, ponad dwa metry w górę. Próbowałam sobie przypomnieć, jak wysoko jestem w stanie skakać w rzeczywistości. To był dla mnie jakiś rodzaj testu. Potem nawet ze dwa razy skoczyłam dużo wyżej.
Zatrzymałam się na chwilę, spróbowałam zrobić TR z przebijaniem dłoni palcem. Nie byłam w stanie. Widziałam że moje ręce wydają się nieco sztuczne, jak w tych współczesnych pseudo-3D filmach animowanych. Po mojej lewej stronie nagle stanęła upiorna wysoka postać w czarnych szatach, z bardzo bladą twarzą albo w masce i wyciągnęła wąski patyk albo metalowy pręt. Miało to ok. 3 mm średnicy i nawet nie wydawało się ostro zakończone. Żeby pomóc mi w TR (?) ta postać przebiła tym prętem moją lewą rękę, sporo powyżej nadgarstka. Kiedy się cofnęła, widziałam, że mam dziurę na wskroś w przedramieniu. Pomyślałam, że na szczęście tutaj się nie krwawi, bo to by mi teraz przeszkadzało.
Przeszłam dalej, zastanawiając się nad tym, dlaczego w LD otoczenie wygląda tak dziwnie, jak oglądanie filmu na starym sprzęcie z widocznym lekkim szumem, a w normalnych snach chyba tak nie mam. Próbowałam sobie przypomnieć, czy miałam jakieś plany na LD, czy może gdzieś coś na forum zapisałam. Nic sobie nie przypominałam, a w tamtym stanie umysłu nie byłam zdolna wymyślać czegokolwiek spontanicznie.
"Obudziłam się" w czymś pomiędzy FA a zwykłym snem. Siedziałam na łóżku w mieszkaniu babci. Powiedziałam sobie coś w stylu, że przed chwilą miałam taki świadomy sen.
# Niedługo potem naprawdę się obudziłam. Obecnie nie jestem pewna, czy tamto to był LD czy sen o LD, na początku trochę świadomości musiałam mieć, ale nie wiem, jak to było później. Ten normalny sen potem trochę zamazał wspomnienia.
Ja i jeden znajomy graliśmy, leżąc plecami na drewnianej ławce i trzymając skrzyżowane nogi na stole. Znajomy pokazał mi, że jak dłuższą chwilę potrzyma się nogi uniesione pod odpowiednim kątem, to dostanie się drgawek, w taki sposób, że ciało drży z wielką częstotliwością. Wielokrotnie próbowałam to powtórzyć. Byłam sfrustrowana, że nie mogę zrobić czegoś, co jemu przychodziło względnie łatwo.
=================================================================
# Niechcący pełne WBTB mi chyba wyszło jak się obudziłam i ponad godzinę nie mogłam zasnąć...
Leżałam i próbowałam zasnąć, byłam na pograniczu hipnagogów i srogich halucynacji słuchowych. Czułam, że moje ręce są w stanie nieważkości i pływają gdzieś w próżni. W pewnym momencie rzeczywistość obróciła się do góry nogami i spadłam z łóżka.
Stałam na środku pokoju w prawie całkowitej ciemności. Wyszłam na korytarz. Miejsce było większe niż moje mieszkanie w rzeczywistości. Na końcu korytarza widziałam drzwi wyjściowe. Zastanawiałam się, czy próbować je przeniknąć, czy może tym razem po ludzku otworzyć, ale decyzja podjęła się sama. Postać podobna do mojej siostry otworzyła mi drzwi. Wyszłam na klatkę schodową. Tu było więcej pięter niż w rzeczywistości. Dalej w ciemnościach, szłam na dół. W którymś momencie jakbym straciła wzrok. Bałam się, że się obudzę, ale otoczenie po chwili wróciło. Przyspieszyłam i zeszłam na dół. Widziałam otwarte drzwi, przez które wpadało światło z zewnątrz. Pomyślałam, że jak będzie jaśniej, wszystko zrobi się bardziej stabilne.
Wyszłam na trawnik przed blokiem. Budynków było więcej niż w rzeczywistości i były inaczej rozmieszczone. Tu otaczały mnie z każdej strony. Trawniki i klomby wyglądały na zapuszczone, panował klimat dawno porzuconego miejsca. Kilka razy podskoczyłam, ponad dwa metry w górę. Próbowałam sobie przypomnieć, jak wysoko jestem w stanie skakać w rzeczywistości. To był dla mnie jakiś rodzaj testu. Potem nawet ze dwa razy skoczyłam dużo wyżej.
Zatrzymałam się na chwilę, spróbowałam zrobić TR z przebijaniem dłoni palcem. Nie byłam w stanie. Widziałam że moje ręce wydają się nieco sztuczne, jak w tych współczesnych pseudo-3D filmach animowanych. Po mojej lewej stronie nagle stanęła upiorna wysoka postać w czarnych szatach, z bardzo bladą twarzą albo w masce i wyciągnęła wąski patyk albo metalowy pręt. Miało to ok. 3 mm średnicy i nawet nie wydawało się ostro zakończone. Żeby pomóc mi w TR (?) ta postać przebiła tym prętem moją lewą rękę, sporo powyżej nadgarstka. Kiedy się cofnęła, widziałam, że mam dziurę na wskroś w przedramieniu. Pomyślałam, że na szczęście tutaj się nie krwawi, bo to by mi teraz przeszkadzało.
Przeszłam dalej, zastanawiając się nad tym, dlaczego w LD otoczenie wygląda tak dziwnie, jak oglądanie filmu na starym sprzęcie z widocznym lekkim szumem, a w normalnych snach chyba tak nie mam. Próbowałam sobie przypomnieć, czy miałam jakieś plany na LD, czy może gdzieś coś na forum zapisałam. Nic sobie nie przypominałam, a w tamtym stanie umysłu nie byłam zdolna wymyślać czegokolwiek spontanicznie.
"Obudziłam się" w czymś pomiędzy FA a zwykłym snem. Siedziałam na łóżku w mieszkaniu babci. Powiedziałam sobie coś w stylu, że przed chwilą miałam taki świadomy sen.
# Niedługo potem naprawdę się obudziłam. Obecnie nie jestem pewna, czy tamto to był LD czy sen o LD, na początku trochę świadomości musiałam mieć, ale nie wiem, jak to było później. Ten normalny sen potem trochę zamazał wspomnienia.





