11-01-2020, 13:01
10-11.01.2K20
Czas snu ok. 10h
Znowu wstałem do WBTB ale znowu byłem przymulony i nie myślałem o żadnym WuBeTeBowaniu jeno, że to cholerne okno postanowiło się otworzyć i tera jest w pyte zimno. Zamknąłem opatuliłem się czym się dało i poszedłem w kime.
Znalazłem sie w jakimś filmie/grze interaktywnej. Wybrałem scenę/misję z kilku na ekranie. Znalazłem się w czteropiętrowym bloku. Oprócz mnie było pełno innych żołnierzy ubranych tak jak ja w ciemnozielone mundury. Nagle ktoś krzyknął, że jest zawieszenie broni. Wszyscy zaczęli wychylać się przez okna żeby sprawdzić co się dzieje. Z budynku oddalonego od nas o jakieś dwadzieścia metrów od nas to samo uczynili wojacy wroga w szarych mundurach. Po chwili przez pobliską drogę przejechał konwój ciężarówek z żołnierzami na pakach, w niebiesko czerwonych mundurach.
Pojawiła się ponownie pionowa lista scen/misji nie mogłem rozczytać napisów więc strzeliłem na chybił trafił. Znalazłem się obok skoczni narciarskiej. Coś się działo ale nie pamiętam co, nic wielkiego. Wróciłem do menu wyboru. Znów wybrałem na oślep. Znalazłem się na polanie na wzgórzu otoczonej drzewami. Postałem chwilę i wróciłem do menu wyboru. Wybrałem jeszcze raz.
Pojawiłem się w kościele o żółtych ścianach. Na każdym filarze znajdowały się zmyślne ozdoby o motywie florystycznym, pokryte złotem. Poza tym brak było jakichkolwiek innych ozdób. Gołe ściany. Za to było coś innego ciekawego. Przy ołtarzu stała różnokolorowa mata o wymiarach ok. 3x3 metry. Domyśliłem się, że chodzi o to, iż jak np. Pobierają się chrześcijanin z chrześcijanką to oboje stają na fioletowym kafelku jeśli zaś np. Prawosłany z muzułmanką to odpowiednio na czerwonym i żółtym. Protestant z buddystką - błękitny i pomarańczowy.
Po co zaś byłem w kościele? Otóż jakiś tam mój krewniak miał chrzest. Malec leżał za ołtarzem w nosidełku. Nigdzie nie było widać jego rodziców za to z każdą chwilą było coraz więcej zaproszonej na tę uroczystość gości z rodziny. Zacząłem się witać z wujkami i ciociami.
Akcja przenosi się już na po chrzcie. Impreza z tej okazji odbywała sie na basenie. Pamiętam urywki. Jakieś problemy z drecholem w szatni. Pływałem sobie, jakieś trzy ładniusie kuzyneczki w obcisłych strojach kąpielowych chyba mnie podrywały. Zajrzałem nawet na chwilę do bobasa ale ten nadal siedział w nosidełku i tylko się patrzył.
Na koniec basenowania. Wujek Marek zorganizował pokaz drapieżnych kotów. Z sufitu zjechały w dół klatki. Wujek oprowadzał nas i opowiadał o kotach.
Przenieśliśmy się do jakiegoś budynku. Siedziałem na kanapie. Było dziwnie ciemno wokół mnie. Nagle przysza do salonu moja matka i oznajmiła, że znalazła moje zioło które schowałem w e-papierosie. Poczekałem aż zacznie z kimś rozmawiać. Udałem się do jej pokoju żeby odzyskać zgubę...
Czas snu ok. 10h
Znowu wstałem do WBTB ale znowu byłem przymulony i nie myślałem o żadnym WuBeTeBowaniu jeno, że to cholerne okno postanowiło się otworzyć i tera jest w pyte zimno. Zamknąłem opatuliłem się czym się dało i poszedłem w kime.
Znalazłem sie w jakimś filmie/grze interaktywnej. Wybrałem scenę/misję z kilku na ekranie. Znalazłem się w czteropiętrowym bloku. Oprócz mnie było pełno innych żołnierzy ubranych tak jak ja w ciemnozielone mundury. Nagle ktoś krzyknął, że jest zawieszenie broni. Wszyscy zaczęli wychylać się przez okna żeby sprawdzić co się dzieje. Z budynku oddalonego od nas o jakieś dwadzieścia metrów od nas to samo uczynili wojacy wroga w szarych mundurach. Po chwili przez pobliską drogę przejechał konwój ciężarówek z żołnierzami na pakach, w niebiesko czerwonych mundurach.
Pojawiła się ponownie pionowa lista scen/misji nie mogłem rozczytać napisów więc strzeliłem na chybił trafił. Znalazłem się obok skoczni narciarskiej. Coś się działo ale nie pamiętam co, nic wielkiego. Wróciłem do menu wyboru. Znów wybrałem na oślep. Znalazłem się na polanie na wzgórzu otoczonej drzewami. Postałem chwilę i wróciłem do menu wyboru. Wybrałem jeszcze raz.
Pojawiłem się w kościele o żółtych ścianach. Na każdym filarze znajdowały się zmyślne ozdoby o motywie florystycznym, pokryte złotem. Poza tym brak było jakichkolwiek innych ozdób. Gołe ściany. Za to było coś innego ciekawego. Przy ołtarzu stała różnokolorowa mata o wymiarach ok. 3x3 metry. Domyśliłem się, że chodzi o to, iż jak np. Pobierają się chrześcijanin z chrześcijanką to oboje stają na fioletowym kafelku jeśli zaś np. Prawosłany z muzułmanką to odpowiednio na czerwonym i żółtym. Protestant z buddystką - błękitny i pomarańczowy.
Po co zaś byłem w kościele? Otóż jakiś tam mój krewniak miał chrzest. Malec leżał za ołtarzem w nosidełku. Nigdzie nie było widać jego rodziców za to z każdą chwilą było coraz więcej zaproszonej na tę uroczystość gości z rodziny. Zacząłem się witać z wujkami i ciociami.
Akcja przenosi się już na po chrzcie. Impreza z tej okazji odbywała sie na basenie. Pamiętam urywki. Jakieś problemy z drecholem w szatni. Pływałem sobie, jakieś trzy ładniusie kuzyneczki w obcisłych strojach kąpielowych chyba mnie podrywały. Zajrzałem nawet na chwilę do bobasa ale ten nadal siedział w nosidełku i tylko się patrzył.
Na koniec basenowania. Wujek Marek zorganizował pokaz drapieżnych kotów. Z sufitu zjechały w dół klatki. Wujek oprowadzał nas i opowiadał o kotach.
Przenieśliśmy się do jakiegoś budynku. Siedziałem na kanapie. Było dziwnie ciemno wokół mnie. Nagle przysza do salonu moja matka i oznajmiła, że znalazła moje zioło które schowałem w e-papierosie. Poczekałem aż zacznie z kimś rozmawiać. Udałem się do jej pokoju żeby odzyskać zgubę...
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.





