Kroniki Astralnych Motyli
#62
Dzień 35

Korzystając z przypływu motywacji popłynęłam z prądem. Tak aktywnie, nie jak zdechła ryba. Może lepiej byłoby powiedzieć, że ZŁAPAŁAM WIATR W ŻAGLE?
Przez dwa dni próbowałam nadrabiać zaległości w medytacji. Robiłam to nie tylko dla nauki osiągania głębszego transu, ale przede wszystkim dlatego, że osiągnięty w ten sposób wewnętrzny spokój ułatwiał mi inne ćwiczenia. W tej kwestii też się zawzięłam. Uparłam się, że odkryję jakieś inne zastosowania mojej eterycznej energii. Szybko zauważyłam, że byłam w stanie do pewnego stopnia wpływać, czy moja energia posiada wyraźną barwę albo jak intensywnie świeci. Raz udało mi się wyemitować ją w prawie niewidocznej postaci – właściwie byłam zadowolona, że była ona tylko PRAWIE niewidoczna. W przypadku pełnego sukcesu nawet nie zauważyłabym, że cokolwiek osiągnęłam. Wrażenia czuciowe w większości przypadków były mało wyraźne, zwłaszcza po dłuższym treningu.
Kiri – a jakże! - uczynnie podpowiedziała mi, że nie miałabym takiego problemu, gdybym już potrafiła wywołać jakiś mierzalny efekt. Nie skomentowałam tego w żaden sposób – czy to liczyło się jako kolejny krok w opanowaniu i samodyscyplinie?
Zdałam sobie sprawę, że właściwie nie wiedziałam JAKICH mierzalnych efektów mam prawo oczekiwać. Telekinezy? Materializacji obiektów w postaci umownie materialnej? Aż na chwilę powróciła urocza wizja ektoplazmy…
Ireasz użył przy mnie energii do ogłuszenia jakiegoś niewielkiego stworzenia. Zatem to mogło oddziaływać na astralne istoty. Kilka razy spróbowałam użyć swojej energii wobec Kiri. Emitowałam tego trochę z dłoni i prosiłam swoją tulpę, żeby pozostawała w zasięgu. Kiri stwierdziła, że to czuła, nawet już bez złośliwych komentarzy o tym, jak mogłabym postarać się bardziej. Zadając sobie więcej trudu spróbowałam stworzyć bardziej gęstą kulę energii i rzuciłam nią w Kiri z większej odległości. Uzyskałam wtedy wystarczająco wyraźny kolor, żeby widzieć, jak znaczna część z tego rozproszyła się w powietrzu jeszcze przed osiągnięciem celu. Ale część dotarła. Podobno trochę wyczuwalna. Nie zaspokoiło to mojej ciekawości. Kiri jako część mnie zapewne wyczuwała wszystko powiązane ze mną – czy też z nami. Potrzebowałam innego celu do ćwiczeń.
Próbowałam tego z kilkoma włochatymi owadami albo pajęczakami, jakie znalazłam na dole w Wieży. Może dwa czy trzy razy zauważyłam, że pod wpływem moich działań zatrzymywały się one w miejscu i trwały nieruchomo do momentu, kiedy mgiełka energii praktycznie całkiem się rozpływała. Zastanawiałam się, na ile mogły mieć tutaj wpływ jakieś inne czynniki, te pająki-owady mogły widzieć moją rękę albo jej cień na ścianie, wyczuwać moje mimowolne ruchy w powietrzu albo coś podobnego. Że pralnia była blisko, poszłam tam szukać bardziej rozumnych istot. Miałam cichą nadzieję, że spotkam tam Dudu, ale tyle szczęścia nie miałam.
(Czy nadal masz wątpliwości, że ten świat to coś więcej niż projekcja umysłu kreowana przez oczekiwania?!)
Trochę poeksperymentowałam z Hissem w kuchni. On też potwierdził, że mógł to wyczuć. Więzi między mną a Hissem nie miałam siły analizować. Nie miałam siły ani ochoty w tamtym momencie szukać w lasach jakiejś driady, żeby mieć trochę bardziej obiektywny wynik. W razie potrzeby mogłam zrobić to przy innej okazji.
I tak najbardziej obiektywnym dowodem na cokolwiek byłoby dla mnie potwierdzenie możliwości interakcji z obiektami nieożywionymi.
(UMOWNIE nieożywionymi, Kiri! Tak, wiem, że tu wszystko tak czy tak ma duszę!)
Próbowałam wywołać kręgi na powierzchni wody w naczyniu. Kilka razy się udało, ale nadal nie miałam pewności, której bym sobie życzyła. Za duże było prawdopodobieństwo wpływu innych czynników. Może nawet powinnam rozważyć przeprowadzenie tego testu w fizycznym świecie, żeby się przekonać jak łatwo uzyskać fałszywie pozytywny wynik takiego eksperymentu. Podobne mieszane uczucia miałam po tym, jak usiłowałam poruszyć zawieszonym na nitce małym skrawkiem papieru. Tak niewielkie ruchy, jakie w większości uzyskiwałam były prawie na pewno szumem pomiarowym. Raz drgnęło mocniej, ale trwało to bardzo krótko. I też o niczym nie świadczyło. Przy próbach zmiany odchylenia strumienia wody z odkręconego kranu nie uzyskałam absolutnie nic. Prawdę mówiąc nie potrafiłam sobie wyobrazić jakiejkolwiek możliwości oddziaływania na coś tak zmiennego i niestabilnego. Kiri także wyraziła się o podobnych ćwiczeniach niezbyt przychylnie.
- Co będzie następne? Radiestezja?
Nawet przez chwilę miałam ochotę pobiec na górę i poszukać jakiegoś praktycznego poradnika w dziale „FAŁSZYWYCH TEORII OKULTYSTYCZNYCH” a potem demonstracyjnie przetestować opisane tam praktyki, ale nie chciałam tracić czasu.
Spytałam zresztą, czy tutaj radiestezja miała prawo działać. Otrzymałam kolejną niejasną odpowiedź, że jest pewne prawdopodobieństwo, ale zapewne działałoby to na innych zasadach niż wyobrażałoby to sobie to czy owo samozwańcze medium.
W pewnym momencie poczułam się trochę wyczerpana tym wszystkim. Nie byłam tym zaskoczona, w końcu nigdy wcześniej nie zużywałam energii w takim stopniu. Już bardziej dziwiło mnie to, ile byłam w stanie zrobić do momentu, kiedy pierwszy raz odczułam jakiś rodzaj zmęczenia. Było to dziwne uczucie, raczej mentalne niż fizyczne, ale niewątpliwe realne. Kiri zasugerowała, że może chłodny prysznic dobrze by mi zrobił. Nie miałam na to ochoty, nawet jeśli miałoby to mieć jakiś mistyczny dobroczynny wpływ. A miało mieć, a jakże! Wszak sam Bardon zalecał kąpiele w wodzie o temperaturze około czterech stopni, co moja tulpa podpowiedziała mi z czarująco jadowitą słodyczą. Spróbowałam wyekstrahować z siebie odrobinę podobne żrącego jadu, pytając, czy może widziała tu jakiś termometr, żebym się upewniła, czy używam wystarczająco potężnej magicznie wody.
Z przyrządów mierniczych pod ręką miałam tylko ów dziwny kompas-zegarek, który kiedyś znalazłam na strychu. Jego wskazówka cały czas drgała w zakresie od 250 do 350 bliżej nieokreślonych jednostek na skali. Ciągle przy dolnej granicy. Zniosłam go na dół do salonu, razem z resztą rzeczy wygrzebanych swego czasu z różnych zakamarków. Położyłam cały ten chłam na stole, obok zdobytej ostatnio szklanej fiolki z przewodem.
Nie podjęłam jeszcze próby wydobycia tajemniczego kawałka kabla ze środka. Widziałam jasno, że jedyny sposób wiązał się z nieodwracalnym zniszczeniem szklanej powłoki, a z tym wolałam się nie spieszyć. Normalnie nie przejmuję się opakowaniami, ale to była wyjątkowa sytuacja… nie, nie taka wyjątkowa sytuacja, polityki proszę w to mieszać! Jesteśmy w cholernym raju, gdzie nie dociera zepsucie doczesnego świata…
Na wszelki wypadek chciałam pozostawić tajemniczy artefakt w nienaruszonym stanie przynajmniej do momentu, kiedy dowiedziałabym się, z czym mam do czynienia.
- Możesz go trzymać w gablotce albo na aksamitnej poduszce…
No, do tego na pierwszy rzut oka się nadawał. Tylko chyba taką gablotkę z poduszką musiałabym postawić w głównym korytarzu na parterze, w dowolnym innym pomieszczeniu zginęłoby to wśród gratów. Mogłabym równie dobrze wstawić do tego oto salonu tron i chyba nikt nie zauważyłby różnicy. A gdzie indziej było tylko gorzej…
Zwróciłam uwagę na fakt, iż krótki odcinek przewodu zakończony był wtyczką. Nie przypominałam sobie, żebym chociaż raz widziała w tym domu normalne gniazdko. Były tu w ogóle jakiekolwiek urządzenia typowo elektryczne?
- W kuchni są chyba lodówki. Co najmniej dwie. I może jeszcze kuchenkę.
Ze słowami Kiri spłynęła na mnie kolejna fala natchnienia. Oczywiście natychmiast musiałam przebiec do kuchni, żeby to sprawdzić. Tak, miałam tu dwie lodówki i okap. Kuchenka była na węgiel. Wszystko dobrze wpasowane w szafki i blaty, tak doskonale tonące w chaotycznych stertach rozmaitości. Wybrałam lodówkę bliżej mnie, podeszłam, próbując zbadać sytuację. Jeśli był tam jakiś przewód, to dobrze schowany z tyłu. Zajrzeć za nią się nie dało, przynajmniej nie z tego miejsca, w którym stałam. Tylko nikt nie mówił, że aby przestrzegać reguł gry, należało grzecznie stać na podłodze. Zatem z tego blatu obok obok. Zajęty? Jak to zajęty? Zaraz nie będzie!
Huknęło i łupnęło zdrowo. Poziom entropii w kuchni trochę wzrósł. Ale tak tylko trochę. Delta i tak wyszła niewielka.
Miałabym się tym przejmować? A to ja tu musiałam sprzątać?!
Lodówka przylegała do ściany na tyle ściśle, że z trudem mogłam wcisnąć palce w szczelinę. Niewiele to pomogło. Próbowałam sobie trochę poświecić, nadal nic nie widziałam. Zaparłam się ramionami o ścianę i próbowałam pchać, żeby odsunąć lodówkę od ściany. Tyle osiągnęłam, że zrzuciłam więcej rzeczy z blatu na podłogę. W tym momencie do kuchni weszła Kiri. Promieniujące z niej złośliwe zadowolenie poraziło mnie jak prąd, którego szukałam.
- Mam dziwne wrażenie, że gdzieś tu był czajnik elektryczny.
- No to trzeba było mówić od razu…
Spróbowałam przebić się przez zalegającą na wszystkich powierzchniach mieszankę gratów i żywności w pełnym spektrum świeżości, wywołując tym coraz bardziej ostre protesty zamieszkujących kuchnię istot. Nawet mnie nie dziwiło ich syczenie i fukanie ze złości, pewnie na ich miejscu też bym tak zareagowała. Kilka niewielkich stworzeń posiadających zdolność lotu postanowiło tymczasowo opuścić pole bitwy przez okap. Ponuro pomyślałam, że teraz pomoc Hissa bardzo by mi się przydała. Jeden czajnik, mały, kiedyś chyba biały, obecnie mocno i nierównomiernie beżowy, znalazłam za kilkoma opakowaniami skamieniałych pierników. Jak na złość miałam tylko czajnik, bez tej podstawy. Ale obejrzałam go sobie od spodu jak miałam okazję. Metalowe elementy układały się we wzór trochę przypominający mandalę. Znalazłam po jakimś czasie drugi czajnik, już w kompletnym zestawie. Jak dogrzebałam się w końcu do interesującej mnie części, zobaczyłam krótki i sztywny odcinek przewodu, najwyżej kilkanaście centymetrów, łączący się z wyraźnie cieńszym od niego światłowodem. Sprawdziłam to rozdzielając te elementy, w pierwszej chwili czułam znaczny opór, potem nagle światłowód ustąpił i wysunął się z zagłębienia. Szybko podłączyłam go z powrotem. Trochę się obawiałam, że jak położę go luźno obok, jeszcze postanowi stąd uciec.
Tak, dokładnie tym w wolnych chwilach zajmują się wędrowcy w Astralu. Starają się rozpracować działanie tutejszego sprzętu AGD. I tak miałam wrażenie, że na efekt moich badań miało nastawienie, z jakim do nich podeszłam. I nie mogłabym z czystym sumieniem stwierdzić, że WSZYSTKIE urządzenia tutaj działały na podobnej zasadzie.
Miałam nawet wrócić do działań bardziej konstruktywnych, acz nie zawsze owocnych, ale tego połączenia już mi nie starczyło. Przecież zawsze mogłam to zrobić przy dzisiejszym przejściu.
No i nie do końca mogłam…
Aż chciałoby się stwierdzić „a nie mówiłam?”. A przynajmniej „a nie myślałam”…
Chciałam kontynuować swoje zabawy z energią, ale z trudem byłam w stanie cokolwiek z siebie wykrzesać. Prawie nie czułam w sobie żadnego przepływu, jedynym zauważalnym wrażeniem było ogólne spięcie. Głupia myśl o wyssaniu trochę energii ze światłowodów nie chciała tak łatwo odpuścić, w końcu spróbowałam. Niewiele wyciągnęłam w ten sposób, pewną pociechę stanowiło spostrzeżenie, że teraz mogłam przynajmniej to POCZUĆ. Mogłam stwierdzić, w którym momencie ciało astralne zaczęło cokolwiek pobierać i jak przepływ nasilał się albo słabł.
Szukałam w notatkach, moich własnych i tych znalezionych w domu, sposobów, żeby przyspieszyć regenerację. Tyle wywnioskowałam, że najprościej byłoby czekać, zachować spokój i pozwolić, żeby energia z otoczenia powoli mnie nasyciła. Określenie „ładować akumulatory” chyba właśnie nabierało nowego, bardziej dosłownego znaczenia.
Zamierzałam usiąść pod drzewem w salonie – wszak drzewa posiadały korzystne rodzaje energii - i mimowolnie zauważyłam, że szarawe owoce były dość mocno przejrzałe. Postanowiłam astralnym sposobem to naprawić.
Nie byłam tego całkowicie pewna, ale wydawało mi się, że oddziaływanie, to oparte na interakcjach ze światem, było niezależne od poziomu energii. Jeśli dobrze rozumiałam, polegało to na zainicjowaniu procesu, który miał zostać wykonany przez mechanizmy istniejące w świecie, tym samym nie wymagało od podróżnika wysiłku poza koniecznością wyciszenia się i osiągnięcia pewnego stopnia transu. To mogłam zrobić zawsze.
- ushtirr deart – wyrecytowałam, kiedy uznałam, że nadszedł odpowiedni moment. Tym razem mentalnie mogłam wniknąć głębiej niż wcześniej.
W pierwszej chwili wydało mi się, że dłoń, którą położyłam na pniu, trochę się w niego wtopiła, niewiele, może ze trzy centymetry, jakby zewnętrzna warstwa kory była utkana z mgły. Wyczuwałam gałęzie drzewa jakimś dziwnym zmysłem, rejestrowałam nieznaczne ruchy liści. Nie musiałam dotykać gałęzi, żeby wiedzieć, że najcieńsze, nie całkiem zdrewniałe odgałęzienia są chłodne od wypełniających je soków. Odczułam też sam proces, lekki opór, na który napotykała działająca siła. To było jak koncentracja na jednym, pchnięcie i utrzymanie się w ruchu…
Wybiłam się z transu.
Spojrzałam na swoje dzieło i tym razem byłam pewna, że było ono dobre. Owoce były znowu prawie niedojrzałe. Cofnęłam rękę od pnia, nawet zerknęłam podejrzliwie na korę, ale nie pozostawiłam na niej odcisku dłoni. Dotknęłam najbliższego owocu, na nowo twardego. Przesunęłam palcami po ogonku, potem po tych cienkich gałązkach, żeby sprawdzić, czy naprawdę poczuję taki wilgotny chłód.
Oderwałam się w końcu od drzewa, spojrzałam na rzeczy pozostawione dzień wcześniej na stole. Szklana fiolka ciągle kusiła i irytowała swoim nieznanym przeznaczeniem. Jakoś tak się stało, że mały okrągły miernik leżał teraz dość blisko niej, wystarczająco blisko, żeby ją wyczuć. Wskazówka po raz pierwszy wybiła się bardziej, prawie do 500 nieznanych jednostek. Podeszłam, żeby przyjrzeć się temu z bliska. Było to dokładnie 481. Plus minus pięć, bo wskazówka drgała. Ale średnia była właśnie taka.
- A teraz zaczniesz wyliczać odchylenie standardowe i czas, w jakim wskazówka przebywa w określonym punkcie.
- Nie gadam z głosami w mojej głowie.
Kiri przesłała do mnie nie uformowaną w słowa irytację i zaczęła materializować się na stole na skraju mojego pola widzenia.
Materializować – to było właściwe słowo tym razem. Kiedy moja tulpa podeszła bliżej, odruchowo wyciągnęłam rękę i pogładziłam ją palcami po głowie i grzbiecie. Wyczułam ją dokładnie, miała już całkiem stały stan skupienia.
- Chyba się udało – westchnęłam – Sama nie wiem co, ale się udało. Jesteś już prawdziwa.
Wiewiórka cicho prychnęła.
- Czy kiedykolwiek byłam NIEPRAWDZIWA?
Dałam się w to wciągnąć, uwikłałam się w tłumaczenia, na które nie miałam cierpliwości. Może jedną prowokację zgrabnie odbiłam, drugiej już nie uniknęłam. Na sposoby są sposoby.
Poddałam się i uznałam za haniebnie pokonaną, żeby w spokoju poczekać, aż moja autonomiczna podświadomość przestanie się nade mną znęcać. Dużo ciekawsze było dla mnie w tym momencie sprawdzanie, jak obecność tego przewodu z fiolki wpływa na miernik. Położyłam go na szkle, najbliżej jak się technicznie dało, wskazówka trochę bardziej zbliżyła się do 500, chociaż nadal nie przekroczyła tej wartości. Poczułam z tego powodu lekkie rozczarowanie.
- Co to właściwie mierzy? - spytałam.
- Licznik Geigera chyba to nie jest…
Taką miałam nadzieję. Chociaż może nawet jakby jakimś cudem występowało tu promieniowanie jonizujące, niekoniecznie musiało ono stanowić zagrożenie. To w końcu nie było fizyczne ciało…
- Nie istnieją astralne nowotwory, prawda?
- Nie sądzę.
Czy istniały tu w ogóle komórki? Atomy już chyba tak, przynajmniej według Arthura Powella. Astralne atomy miały rzekomo posiadać więcej elektronów niż ich fizyczne odpowiedniki. O ile Powell sobie tego nie wymyślił.
- Nawet jeśli, to nie kłamał z premedytacją.
Podniosłam wzrok znad miernika i szklanej fiolki i spojrzałam na Kiri uważnie.
- To znaczy? - spytałam ostrożnie.
- Może robił to co ty… to co MY robimy teraz. Może po prostu nie wiedział, jak interpretować swoje obserwacje.
Popatrzyłam na swoje ręce. Nadal nie wiedziałam, co oznaczają kolory emitowanej energii. Jeśli w ogóle miałam przyjąć założenie, że oznaczają cokolwiek. Pomieszczenie, w którym się znajdowałam w tym momencie, z jakiegoś powodu zachowywało swoją ogólną formę, praktycznie się nie zmieniało w porównaniu z resztą domu. Podobnie jak kuchnia. Dlaczego tak się działo?
- Może masz rację – westchnęłam – Co możemy zatem zrobić lepiej? Przestać przyjmować założenia? Czy może przekopać się przez kolejne teorie i poszukać jakichś punktów wspólnych?
- Czy jedno wyklucza drugie?
No, w zasadzie nie.
- W zasadzie nie.
Kiri skinęła głową. Nie mogłam się powstrzymać i dotknęłam jej jeszcze raz.
W końcu. Wiedziałam od jakiegoś czasu, że mój dajmon przybiera coraz bardziej pseudomaterialną formę, ale nie zastanawiałam się zbytnio, kiedy – i że w ogóle – proces dobiegnie końca.
Chyba nie do końca to miałam na myśli, mówiąc, że Kiri jest teraz bardziej prawdziwa. Czułam raczej, że to ja jestem bardziej prawdziwa.


To co nazwałem Słonecznym Dziełem jest teraz zakończone.

~[i]Tablica Szmaragdowa[/i], jedno z licznych tłumaczeń


================================================================

## Spowiadam się wam, śniący bracia i siostry, że pisząc to, osobiście sprawdzałam, czy wykonując ruchy ręką nad naczyniem z cieczą można uzyskać fałszywie pozytywny wynik w próbach telekinezy :P Faktycznie powoduje to falowanie powierzchni, chociaż nie taki pełny wyraźny efekt kręgów na wodzie. Ze skrawkiem papieru na nitce rzeczywiście próbowałam eksperymentować w czasie mojej trzyletniej weryfikacji teorii ezoterycznych (opisy być może przetrwały gdzieś na Psajko), odchylać za pomocą "pola siłowego" strumienia wody z kranu nie próbowałam. Za to kiedyś widziałam na jakimś "magicznym" forum opisy podobnych doświadczeń w związku z radiestezją, dokładnych szczegółów niestety obecnie nie pamiętam. ##
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Wiadomości w tym wątku
Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 21-08-2017, 17:51
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 21-08-2017, 18:11
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 21-08-2017, 18:22
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 29-08-2017, 02:52
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-09-2017, 23:44
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 03-09-2017, 10:52
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 16-10-2017, 23:23
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 17-10-2017, 01:31
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-11-2017, 00:29
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 02-11-2017, 21:23
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-11-2017, 21:43
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 02-11-2017, 23:27
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 03-11-2017, 00:35
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-11-2017, 20:54
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 20-11-2017, 03:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 26-11-2017, 04:53
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 04-12-2017, 03:53
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 10-12-2017, 03:29
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 23-12-2017, 01:58
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 01-01-2018, 20:40
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 07-01-2018, 23:53
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 13-01-2018, 22:35
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 14-01-2018, 13:52
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 21-01-2018, 23:16
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 25-01-2018, 20:23
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 26-01-2018, 18:20
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 11-02-2018, 20:24
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 12-02-2018, 17:03
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 12-02-2018, 21:46
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Skipper - 15-02-2018, 00:30
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-02-2018, 00:38
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Skipper - 15-02-2018, 00:50
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 16-02-2018, 19:39
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 27-02-2018, 00:19
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 05-03-2018, 17:44
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Solnik - 05-03-2018, 18:19
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 08-03-2018, 22:16
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 09-03-2018, 15:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 30-06-2018, 21:13
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 01-07-2018, 22:34
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-07-2018, 23:03
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 29-11-2018, 19:41
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 29-11-2018, 21:53
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 29-11-2018, 21:56
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 29-11-2018, 22:10
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 26-12-2018, 00:50
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 26-12-2018, 13:08
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 04-03-2019, 00:26
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 04-03-2019, 19:54
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 04-03-2019, 21:39
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 07-04-2019, 23:32
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 29-07-2019, 22:35
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-08-2019, 00:23
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 09-11-2019, 00:35
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 17-11-2019, 18:20
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 30-11-2019, 03:10
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 09-12-2019, 12:28
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 10-12-2019, 23:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 11-12-2019, 19:58
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 12-12-2019, 13:01
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-12-2019, 23:11
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 20-12-2019, 02:30
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 23-12-2019, 02:59
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 06-01-2020, 23:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 08-01-2020, 19:12
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 09-01-2020, 23:59
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 23-01-2020, 00:57
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 23-01-2020, 21:03
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 23-01-2020, 22:29
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 24-01-2020, 13:32
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-02-2020, 03:22
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 10-02-2020, 22:59
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-02-2020, 01:19
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 22-02-2020, 03:36
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 04-03-2020, 02:13
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 05-03-2020, 23:29
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 06-03-2020, 20:39
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-04-2020, 23:26
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 28-04-2020, 01:17
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 28-04-2020, 11:25
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 24-03-2021, 22:38
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 31-12-2021, 15:51
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 07-01-2022, 02:59
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 17-01-2022, 14:32
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 17-01-2022, 20:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 11-09-2022, 11:51
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 16-09-2022, 02:04
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 20-07-2023, 16:17

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  iSenowe Kroniki Filmowe Slavia 6 3,944 12-05-2018, 22:40
Ostatni post: Slavia

Skocz do:

UA-88656808-1