04-12-2019, 15:27
04.12.2019
Szedlem na jakies zajecia.. z kims wzdłuż ulicy. Krawęznik byl tak wysoki jak mur. Za chwile bylismy na zajeciach, była to jakaś praca grupowa z nieznanymi osobami. Były to wspolne zajęcia, tak jak by klasa. Każdy mial za zadanie stworzyć jakis projekt, nie pamiętam szczegółów. Przysiadlem sie do dwóch chlopaków a dziewczyny robily swój projekt same. Za chwile jacyś inni kolesie dosiedli się do nas i przez to stworzono nowe grupy, bo zadań bylo 4 a grupy dwie... (nie wiem co sie stalo teraz) i nagle przez momemt stałem w kosciele w przedniej lawce.. możliwe że to był początek snu. Zdjąlem brązowego buta, bo mnie swędziała stopa. Widziałem jak walają mi się pod nogami i nie mogłem sobie z nimi poradzić. Obok w lawce stala mama i krecila glowa na nie... wiedzialem o co chodzi i panicznie zacząłem zakładac buta. Za chwile ludzi zaczeli podchodzic po oplatki co bylo dla mnie dziwne, po iewaz byl to ppczatek mszy. Pamietam jeszcze ze ksiądz miał zrobioną dziurę w posadzce na telefon lub tablet...Za chwile przeksztalcilo to sie w imprezę z alko, gdzie koleżanka pytala mnie czy na wcześniejszej imprezie tez byla cytrynówka bo nic nie pamięta. Zapewnialem ją, że wszystko bylo ok. Najdziwniejsze bylo to, że organizatorem imprezy byla moja mama i gośc ze sklepu z kebabami. Impreza byla podzielona na pokoje. Przypomnialo mi sie ze byla tam jeszcze moja kuzynka. Pochwaliłem jej wygląd... coś mi opowiadała jak była na czyichś urodzinach... i ze kolezanka majac chłopaka umawia sie z innym
Ponownie nie wiem skad i kiedy przenosilem się do jednego snu. Sny nie były wyrażne, przewaznie "ciemne" nie ostre.
Zauważyłem, że często w snach pojawia się moja zmarła kilka lat temu matka.
Szedlem na jakies zajecia.. z kims wzdłuż ulicy. Krawęznik byl tak wysoki jak mur. Za chwile bylismy na zajeciach, była to jakaś praca grupowa z nieznanymi osobami. Były to wspolne zajęcia, tak jak by klasa. Każdy mial za zadanie stworzyć jakis projekt, nie pamiętam szczegółów. Przysiadlem sie do dwóch chlopaków a dziewczyny robily swój projekt same. Za chwile jacyś inni kolesie dosiedli się do nas i przez to stworzono nowe grupy, bo zadań bylo 4 a grupy dwie... (nie wiem co sie stalo teraz) i nagle przez momemt stałem w kosciele w przedniej lawce.. możliwe że to był początek snu. Zdjąlem brązowego buta, bo mnie swędziała stopa. Widziałem jak walają mi się pod nogami i nie mogłem sobie z nimi poradzić. Obok w lawce stala mama i krecila glowa na nie... wiedzialem o co chodzi i panicznie zacząłem zakładac buta. Za chwile ludzi zaczeli podchodzic po oplatki co bylo dla mnie dziwne, po iewaz byl to ppczatek mszy. Pamietam jeszcze ze ksiądz miał zrobioną dziurę w posadzce na telefon lub tablet...Za chwile przeksztalcilo to sie w imprezę z alko, gdzie koleżanka pytala mnie czy na wcześniejszej imprezie tez byla cytrynówka bo nic nie pamięta. Zapewnialem ją, że wszystko bylo ok. Najdziwniejsze bylo to, że organizatorem imprezy byla moja mama i gośc ze sklepu z kebabami. Impreza byla podzielona na pokoje. Przypomnialo mi sie ze byla tam jeszcze moja kuzynka. Pochwaliłem jej wygląd... coś mi opowiadała jak była na czyichś urodzinach... i ze kolezanka majac chłopaka umawia sie z innym
Ponownie nie wiem skad i kiedy przenosilem się do jednego snu. Sny nie były wyrażne, przewaznie "ciemne" nie ostre.
Zauważyłem, że często w snach pojawia się moja zmarła kilka lat temu matka.





