02-10-2019, 13:47
Zabawne, że w toku nauki nie trafiłeś dotychczas na pojęcie paraliżu przysennego 
Można ten stan faktycznie uznać za same wrota snu, zawsze przebiega to podobnie i najczęściej jest nieprzyjemne. Paręnaście sekund i dyskomfort ustępuje, po czym można zabierać się za eksplorację świadomego snu.
Nie wydaje mi się, żeby za ten sukces odpowiedzialne było nagranie. Wspominasz, że kładąc się ponownie byłeś już nietypowo rozbudzony. Osiągnąłeś więc po prostu stan optymalny przez odpowiedni stosunek czasu pobudki i czuwania. Na własnym przykładzie mogłeś potem zaobserwować, że dźwięk nie przechodzi do snu, organizm nagle wyłącza dostęp zewnętrznych zmysłów i przez krótki pomost kakofonii przechodzi na percepcję wewnętrzną.

Można ten stan faktycznie uznać za same wrota snu, zawsze przebiega to podobnie i najczęściej jest nieprzyjemne. Paręnaście sekund i dyskomfort ustępuje, po czym można zabierać się za eksplorację świadomego snu.
Nie wydaje mi się, żeby za ten sukces odpowiedzialne było nagranie. Wspominasz, że kładąc się ponownie byłeś już nietypowo rozbudzony. Osiągnąłeś więc po prostu stan optymalny przez odpowiedni stosunek czasu pobudki i czuwania. Na własnym przykładzie mogłeś potem zaobserwować, że dźwięk nie przechodzi do snu, organizm nagle wyłącza dostęp zewnętrznych zmysłów i przez krótki pomost kakofonii przechodzi na percepcję wewnętrzną.





