26-09-2019, 15:57
26.09.2019 Tytuł: "Śpiączka 10 lat" Klarowność: 5/10-8/10 brak LD
Miałem iść z kolegami do jakiegoś baru czy restauracji "podrywać dziewczyny" a że chciałem mieć to się ucieszyłem, poszliśmy do pierwszego baru gdzie coś tam robiliśmy ale było 3 facetów i żadnych dziewczyn, pojechaliśmy autem przez las(już się ściemniało) do drugiego baru gdzie też nikogo nie było to od razu do 3 baru i tam również nikogo... I nagle mi ciemno się zrobiło przed oczami, jakbym stracił przytomność... Budzę się w innym miejscu, jest obok moja mama i pytam się co się stało ze mną, a ona odpowiada że miałem wypadek i byłem w śpiączce, ja wstałem i byłem o wiele wyższy niż poprzednio ale nadal nie wysoki i się pytam ile to trwało, a mama mówi że 10 lat, ja się przeraziłem i zacząłem płakać bo obudziłem się w wieku 25 lat i byłem mega zawiedziony i rozpłakany że nie przeżyłem najlepszego czasu 18-22 lata i było mi mega przykro, okazało się że mi już zaliczono technikum informatyczne i studia i że już mogę pracować... a byłem też smutny bo miałem z 175 cm w wieku 25 lat ale mama coś tam mówi że urosnę bo przez to że leżałem tyle czasu to nie urosłem ale zaraz się to wszystko nadrobi, i tak żyłem tydzień(w skrócie bo tak urywkowo pamiętam) i miałem pewnego dnia nagle 185 cm i czułem się bardzo wysoki i dorosły, ale byłem smutny bo nie miałem żadnej dziewczyny i pracować musiałem od razu(w śnie nie myślałem realnie bo wiadomo jest że 25 lat to nie starość a ja tam się czułem jakbym miał zmarnowane życie chociaż szkoda w wieku 15 lat zasnąć i się obudzić w wieku 25 lat i nie mieć tych lat tej wczesnej młodości to też nie fajnie, mam na myśli 16-18 lat)
Obudziłem się i byłem szczęśliwy że to tylko sen
Miałem iść z kolegami do jakiegoś baru czy restauracji "podrywać dziewczyny" a że chciałem mieć to się ucieszyłem, poszliśmy do pierwszego baru gdzie coś tam robiliśmy ale było 3 facetów i żadnych dziewczyn, pojechaliśmy autem przez las(już się ściemniało) do drugiego baru gdzie też nikogo nie było to od razu do 3 baru i tam również nikogo... I nagle mi ciemno się zrobiło przed oczami, jakbym stracił przytomność... Budzę się w innym miejscu, jest obok moja mama i pytam się co się stało ze mną, a ona odpowiada że miałem wypadek i byłem w śpiączce, ja wstałem i byłem o wiele wyższy niż poprzednio ale nadal nie wysoki i się pytam ile to trwało, a mama mówi że 10 lat, ja się przeraziłem i zacząłem płakać bo obudziłem się w wieku 25 lat i byłem mega zawiedziony i rozpłakany że nie przeżyłem najlepszego czasu 18-22 lata i było mi mega przykro, okazało się że mi już zaliczono technikum informatyczne i studia i że już mogę pracować... a byłem też smutny bo miałem z 175 cm w wieku 25 lat ale mama coś tam mówi że urosnę bo przez to że leżałem tyle czasu to nie urosłem ale zaraz się to wszystko nadrobi, i tak żyłem tydzień(w skrócie bo tak urywkowo pamiętam) i miałem pewnego dnia nagle 185 cm i czułem się bardzo wysoki i dorosły, ale byłem smutny bo nie miałem żadnej dziewczyny i pracować musiałem od razu(w śnie nie myślałem realnie bo wiadomo jest że 25 lat to nie starość a ja tam się czułem jakbym miał zmarnowane życie chociaż szkoda w wieku 15 lat zasnąć i się obudzić w wieku 25 lat i nie mieć tych lat tej wczesnej młodości to też nie fajnie, mam na myśli 16-18 lat)
Obudziłem się i byłem szczęśliwy że to tylko sen





