10-09-2019, 10:48
Na parkingu w dzień nagle z powietrza wyskakuje czarnoskóry, skacze na białego, a ten jeszcze na kogoś innego. Tak jak się pojawili nagle znikli. Została tylko kobieta. Leży i śpi. Nad nią stoi wysoki mężczyzna. Ma długie blond włosy niezauważalnie wchodzące w rudy i resztę ciała także porośnięte krótkimi skręconymi włosami. Jego oczy są głęboko zielone. Coś chce od leżącej na betonie, lekko ją dwa razy dotyka stopą. Ta się budzi. Patrzy się na nagiego mężczyznę stojącego przy niej. Nie boi się jednak, że ten jej coś zrobi, bo widzi, że nie ma narządów płciowych tylko coś zasklepione w kroku. Mówi do niej w dziwnym nieznanym języku. Po chwili domyśla się, że temu chodzi o to czy ona nie ma rozmienić 20 złotych.





