09-09-2019, 20:59
27-28.08.2K19
Czas snu ok. 8,5h
1) Byłem na Wielkiej sali gimnastycznej. Niedługo miała się tu odbyć jakaś uroczystość na którą ja oraz kilkadziesiąt innych osób przygotowywaliśmy pomieszczenie. Akurat ciągnąłem wielką zieloną kotarę z kilkoma osobami gdy zauważyłem pewną dziewczynę, która we śnie mnie nienawidziła. W realu w sumie chyba też. Szła niedaleko ode mnie. Gdy była już blisko odwróciłem się w jej stronę, pociągnąłem łyk wody i splunąłem jej prosto w twarz. Byłem przygotowany na to, że zaraz rzuci się na mnie i spróbuje zabić za zniszczenie jej fryzury tudzież makijażu i dosłowne oplucie jej ale nie. Ona również wzięła łyk wody z butelki i po chwili opluła mnie. Odwdzięczyłem się jej tym samym a potem ona mi itd. Wyszliśmy z budynku przeszliśmy przez pół mojego miasta, minęliśmy boisko szkolne i doszliśmy pod moją klatkę. Przez cały czas wspólnego spaceru opluwaliśmy się co chwila wodą. Gdy doszliśmy pod moje drzwi opuściła mnie. Odeszła bez słowa. Po chwili jednak na telefon przyszła mi wiadomość, że odblokowała mnie na facebook-u. Uznałem wtedy, że "Na mnie leci" XD...
2) Lekcja majmy w gimbazie. Było śmiesznie więcej nie pamiętam.
Przerwa. Następny miał być WF-u. Pochodziłem sobie trochę samotnie po korytarzach szkolnych. W końcu skierowałem się do sali gimnastycznej. Okazało się, że było już ponad piętnaście minut po dzwonku. Nie przejąłem się tym i wszedłem na salę na której ćwiczyli już moi koledzy z klasy. Dziś był dzień judo. Wszyscy, ubrani w białe stroje, stali w równych odstępach i wykonywali ruchy podyktowanie im przez nowego wuefistę. Od pierwszego wejrzenia mi się nie spodobał. Postanowiłem sabotować jego zajęcia. Wszedłem w butach i bez stroju na matę i zacząłem rujnować jego zajęcia. Nie pamiętam dokładnie jak ale było mi w tym czasie bardzo do śmiechu. Po chwili dołączyła się do mnie reszta chłopaków i już razem nie dawaliśmy mu prowadzić ćwiczeń. Pomimo, iż próbowałem go jak najbardziej wkurzyć swym zachowaniem ten cały czas był miły i nie wpadał w furię.
(...)
Wracam do domu ze szkoły. Wchodzę po schodach. Otwieram drzwi. Wchodzę przez nie do przedpokoju. Zdejmuję buty. Idąc do swojego pokoju kątem oka widzę ruch w kuchni. Spoglądam tam i co widzę? Tego typa któremu w szkole rozwalałem pracę. Jak gdyby nigdy nic stoi i smaży sobie jajecznicę. Wkurzony od razu zaczynam na niego najeżdżać mówiąc mu jakim to jest beznadziejnym trenerem itp. Nie przeszkadzało mi, że obcy facet jest w moim domu tylko to, że po prostu jest. A gość tak jak poprzednio był bardzo miły i kulturalnie próbował ze mną dyskutować. Zdenerwowany tym poszedłem do stołowego. Tam zobaczyłem sukę rasy Golden Retriever wujka wychodzącą na balkon. Była straszna zlewa i grzmiało, postanowiłem więc ściągnąć ją do domu. Wybiegłem na deszcz. Sęk w tym, że mój mały balkonik zmienił się w taki wielkości boiska do koszykówki. Zacząłem biec za psem. Wody było coraz więcej. W końcu złapałem ją ale w tym momencie zaczęły atakować mnie przybyłe nie wiadomo skąd psy różnych ras. Było ich coraz więcej, wody również. Zaczęły mnie gryźć i szarpać. Nagle przeraźliwie zagrzmiało. Wszystkie psy opuściły mnie i zaczęły biec w kierunku gdzie powinno być wyjście. Wszystko działo się szybko. Pojawiły się dzikie zwierzęta a za nimi ogromna fala wody. Zacząłem uciekać. Potrąciła mnie przebiegająca żyrafa. Przewróciłem się. Fala mnie dopadła. Znalazłem się głęboko pod wodą. Z całych chwil próbowałem wypłynąć na powierzchnię. Zostało już tylko kilka metrów kiedy nade mną pojawił się wielki słoń. Próbując panicznie utrzymać się na wodzie uderzył mnie prosto w głowę jedną z nóg. Ciemność...
Czas snu ok. 8,5h
1) Byłem na Wielkiej sali gimnastycznej. Niedługo miała się tu odbyć jakaś uroczystość na którą ja oraz kilkadziesiąt innych osób przygotowywaliśmy pomieszczenie. Akurat ciągnąłem wielką zieloną kotarę z kilkoma osobami gdy zauważyłem pewną dziewczynę, która we śnie mnie nienawidziła. W realu w sumie chyba też. Szła niedaleko ode mnie. Gdy była już blisko odwróciłem się w jej stronę, pociągnąłem łyk wody i splunąłem jej prosto w twarz. Byłem przygotowany na to, że zaraz rzuci się na mnie i spróbuje zabić za zniszczenie jej fryzury tudzież makijażu i dosłowne oplucie jej ale nie. Ona również wzięła łyk wody z butelki i po chwili opluła mnie. Odwdzięczyłem się jej tym samym a potem ona mi itd. Wyszliśmy z budynku przeszliśmy przez pół mojego miasta, minęliśmy boisko szkolne i doszliśmy pod moją klatkę. Przez cały czas wspólnego spaceru opluwaliśmy się co chwila wodą. Gdy doszliśmy pod moje drzwi opuściła mnie. Odeszła bez słowa. Po chwili jednak na telefon przyszła mi wiadomość, że odblokowała mnie na facebook-u. Uznałem wtedy, że "Na mnie leci" XD...
2) Lekcja majmy w gimbazie. Było śmiesznie więcej nie pamiętam.
Przerwa. Następny miał być WF-u. Pochodziłem sobie trochę samotnie po korytarzach szkolnych. W końcu skierowałem się do sali gimnastycznej. Okazało się, że było już ponad piętnaście minut po dzwonku. Nie przejąłem się tym i wszedłem na salę na której ćwiczyli już moi koledzy z klasy. Dziś był dzień judo. Wszyscy, ubrani w białe stroje, stali w równych odstępach i wykonywali ruchy podyktowanie im przez nowego wuefistę. Od pierwszego wejrzenia mi się nie spodobał. Postanowiłem sabotować jego zajęcia. Wszedłem w butach i bez stroju na matę i zacząłem rujnować jego zajęcia. Nie pamiętam dokładnie jak ale było mi w tym czasie bardzo do śmiechu. Po chwili dołączyła się do mnie reszta chłopaków i już razem nie dawaliśmy mu prowadzić ćwiczeń. Pomimo, iż próbowałem go jak najbardziej wkurzyć swym zachowaniem ten cały czas był miły i nie wpadał w furię.
(...)
Wracam do domu ze szkoły. Wchodzę po schodach. Otwieram drzwi. Wchodzę przez nie do przedpokoju. Zdejmuję buty. Idąc do swojego pokoju kątem oka widzę ruch w kuchni. Spoglądam tam i co widzę? Tego typa któremu w szkole rozwalałem pracę. Jak gdyby nigdy nic stoi i smaży sobie jajecznicę. Wkurzony od razu zaczynam na niego najeżdżać mówiąc mu jakim to jest beznadziejnym trenerem itp. Nie przeszkadzało mi, że obcy facet jest w moim domu tylko to, że po prostu jest. A gość tak jak poprzednio był bardzo miły i kulturalnie próbował ze mną dyskutować. Zdenerwowany tym poszedłem do stołowego. Tam zobaczyłem sukę rasy Golden Retriever wujka wychodzącą na balkon. Była straszna zlewa i grzmiało, postanowiłem więc ściągnąć ją do domu. Wybiegłem na deszcz. Sęk w tym, że mój mały balkonik zmienił się w taki wielkości boiska do koszykówki. Zacząłem biec za psem. Wody było coraz więcej. W końcu złapałem ją ale w tym momencie zaczęły atakować mnie przybyłe nie wiadomo skąd psy różnych ras. Było ich coraz więcej, wody również. Zaczęły mnie gryźć i szarpać. Nagle przeraźliwie zagrzmiało. Wszystkie psy opuściły mnie i zaczęły biec w kierunku gdzie powinno być wyjście. Wszystko działo się szybko. Pojawiły się dzikie zwierzęta a za nimi ogromna fala wody. Zacząłem uciekać. Potrąciła mnie przebiegająca żyrafa. Przewróciłem się. Fala mnie dopadła. Znalazłem się głęboko pod wodą. Z całych chwil próbowałem wypłynąć na powierzchnię. Zostało już tylko kilka metrów kiedy nade mną pojawił się wielki słoń. Próbując panicznie utrzymać się na wodzie uderzył mnie prosto w głowę jedną z nóg. Ciemność...
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.





