07-08-2019, 18:50
7 sierpnia 2019
Podobnie jak poprzedniego dnia zignorowałam budzik. Znalazłam się na ulicy. koło jakiegoś placu. Grubawa kobieta w średnim wieku, o blond włosach, w okularach rozpowszechniała plotki. "On jest z nią tylko dla jej cycków, ona jest taka wycofana, dziecko tak samo" - doleciało do mnie z daleka. Przykro było słyszeć te słowa.
Murzyński chłopiec w wieku około 10 lat usiłował wciskać przechodniom ludowe wyroby za ponad 1000 złotych. Był przy tym tak przekonujący, że gdybym miała pieniądze, na pewno bym się skusiła.
Udałam się do Uzupełniającego Przedszkola dla Dorosłych. Można w nim było wyrównać deficyty z dzieciństwa. Oprócz mnie przyszli sami panowie, jedyna dziewczyna prawdopodobnie była z personelu. Wykonywaliśmy proste ćwiczenia ruchowe zwiększające świadomość ciała. Brakowało miejsca na wymachy rękami, ponieważ pomieszczenie miało zbyt małe rozmiary jak na taką liczbę osób. Niestety, tego rodzaju placówki edukacyjno-terapeutyczne były słabo dotowane przez państwo, stąd wielka ciasnota w budynku.
Przeszłam dwukrotnie koło stoiska z ubraniami marki House. Były tam m.in. dżinsowe szorty. Sprzedawczyni, która już dawno przekroczyła czterdziestkę, zaczęła zachwalać jakąś sztukę odzieży, twierdząc, że to absolutny "must have". Jeśli to takie wspaniałe, to czemu nie ma pani tego na sobie? - spytałam. Poszłam sobie, ponieważ nie znoszę takiego nachalnego marketingu. Będąc dość daleko, usłyszałam, jak kobieta żali się komuś, że wyzywam ją od starych bab. Nic takiego nie miało miejsca. Odpowiedziałam jej coś na to swoim wysokim dziecinnym głosem.
W dłoni trzymałam plastikowy kubek po jogurcie wypełniony słonawą wodą. Przywołał wspomnienia z zabaw na plaży wiele lat temu.
Byłam z ojcem w sklepie. Musiałam dokupić sobie 2 paczki chrupek Cheetos, ponieważ w poprzedniej znalazłam 12 jakichś zafoliowanych rzeczy do kolekcjonowania i bardzo mi się to spodobało. Niestety, tym razem nie było moich ulubionych smaków. Na półce dostrzegłam makaron kokardki w trzech kolorach i małą paczuszkę gwiazdek, okropnie drogich. Ojciec próbował mnie namówić, żebym kupiła nowy jasny chleb w różowej torebce foliowej, ale ja nie chciałam. Z powodu remontu przez najbliższe 14 dni "Żabka" miała być otwarta raz w tygodniu.
Podobnie jak poprzedniego dnia zignorowałam budzik. Znalazłam się na ulicy. koło jakiegoś placu. Grubawa kobieta w średnim wieku, o blond włosach, w okularach rozpowszechniała plotki. "On jest z nią tylko dla jej cycków, ona jest taka wycofana, dziecko tak samo" - doleciało do mnie z daleka. Przykro było słyszeć te słowa.
Murzyński chłopiec w wieku około 10 lat usiłował wciskać przechodniom ludowe wyroby za ponad 1000 złotych. Był przy tym tak przekonujący, że gdybym miała pieniądze, na pewno bym się skusiła.
Udałam się do Uzupełniającego Przedszkola dla Dorosłych. Można w nim było wyrównać deficyty z dzieciństwa. Oprócz mnie przyszli sami panowie, jedyna dziewczyna prawdopodobnie była z personelu. Wykonywaliśmy proste ćwiczenia ruchowe zwiększające świadomość ciała. Brakowało miejsca na wymachy rękami, ponieważ pomieszczenie miało zbyt małe rozmiary jak na taką liczbę osób. Niestety, tego rodzaju placówki edukacyjno-terapeutyczne były słabo dotowane przez państwo, stąd wielka ciasnota w budynku.
Przeszłam dwukrotnie koło stoiska z ubraniami marki House. Były tam m.in. dżinsowe szorty. Sprzedawczyni, która już dawno przekroczyła czterdziestkę, zaczęła zachwalać jakąś sztukę odzieży, twierdząc, że to absolutny "must have". Jeśli to takie wspaniałe, to czemu nie ma pani tego na sobie? - spytałam. Poszłam sobie, ponieważ nie znoszę takiego nachalnego marketingu. Będąc dość daleko, usłyszałam, jak kobieta żali się komuś, że wyzywam ją od starych bab. Nic takiego nie miało miejsca. Odpowiedziałam jej coś na to swoim wysokim dziecinnym głosem.
W dłoni trzymałam plastikowy kubek po jogurcie wypełniony słonawą wodą. Przywołał wspomnienia z zabaw na plaży wiele lat temu.
Byłam z ojcem w sklepie. Musiałam dokupić sobie 2 paczki chrupek Cheetos, ponieważ w poprzedniej znalazłam 12 jakichś zafoliowanych rzeczy do kolekcjonowania i bardzo mi się to spodobało. Niestety, tym razem nie było moich ulubionych smaków. Na półce dostrzegłam makaron kokardki w trzech kolorach i małą paczuszkę gwiazdek, okropnie drogich. Ojciec próbował mnie namówić, żebym kupiła nowy jasny chleb w różowej torebce foliowej, ale ja nie chciałam. Z powodu remontu przez najbliższe 14 dni "Żabka" miała być otwarta raz w tygodniu.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





