31-07-2019, 19:12
(31-07-2019, 18:21 )Isabela napisał(a): To znaczy historyczno-wojenny, taka astralna projekcja w przeszłość. No i oczywiście megadługi i szczegółowy.Co do historyczno-wojennego charakteru to właściwie codziennie spotykam się z takimi tematami #filmy/książki/gazety itd. więc przenika to do mych snów. Co zaś do długości to myślałem nad tym i początkowo, po obudzeniu się miałem wrażenie, że to nie jeden a trzy złączone ze sobą sny ale później doszedłem do wniosku, iż jest to efekt najdłuższej fazy REM tuż przed przebudzeniem. Wskazuje na to to, że przed końcem do snu zaczynała przenikać świadomość oraz właściwie od razu pamiętałem dobrze cały sen. Nie musiałem długo główkować żeby go sobie przypomnieć.
30-31.07.2K19
Czas snu: ok. 5+4h
(ciekawostka, podczas WBTB gdy zapisywałem pierwszy sen z nocy dałem datę 31-32.07 XD)
1) Byłem w jakimś pomieszczeniu, chyba część supermarketu pomiędzy regałami na białych kafelkach. Oprócz mnie były tam tylko dwie ładne dziewczyny. Podłączyły mi coś do głowy. Mogły dzięki temu wchodzić do mojej podświadomości. Prały mi mózg tudzież przeprowadzały jakieś eksperymenty nie wiem w jakim celu. Wchodziły tam kilka razy (chyba trzy). Mogły tam popełnić na mnie samobójstwo (wiem dziwnie to brzmi). Było to dziwne ale ciekawe za razem. Szkoda, że dokładniej nie zapamiętałem o co tam chodziło. Pod koniec snu widziałem Janusza Korwin-Mikkego siedzącego w różowej koszuli, w fotelu na niebieskim tle. Coś mówił. Nie pamiętam co dokładnie ale było to związane z eksperymentami...
WBTB
Obudziłem się ide
2) Szedłem z matką przez duży parking znajdujący się przed ogromnym supermarketem. Był pełen samochodów. Matula chciała wstąpić do CCC po jakieś buty. Udaliśmy się w stronę sklepu. Po drodze minęliśmy jedzącego sobie w spokoju liście, wielkiego Brachiozaura.
Przed wejściem stało rusztowanie. Naprawiano chyba dach. Gdy wchodziliśmy do sklepu jeden śmieszek robotnik zaczął chlapać nas z góry wodą i farbą. Wewnątrz nie wybraliśmy żadnego obuwia.
(...)
Moja rodzicielka wróciła z jakiegoś konwentu kosmicznego zwołanego na księżycu. Pokłóciła się z ojcem. W nocy gdy spała Papa wbił do mojego pokoju i spytał czy chcę z nim gdzieś jechać. Wziąłem żelki z półki i pojechałem. Mimo, iż staraliśmy się być cicho matka dowiedziała się, że wyjechaliśmy. Wraz z ojcem podjechaliśmy pod warszawski uniwerek. Okazało się, że ma tam skład rakiet którymi zamierza zabić...swoją żonę. Po chwili przyjechała i ona. Moi starsi wycelowali w siebie rozmaity arsenał rakietowy. Na szczęście udało mi się załagodzić sytuację...
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.





