29-07-2019, 11:18
Poszedłem do piwnicy. Mama i siostra czegoś tam szukały. Usiadłem na środku, tata wycinał coś z płyt, chyba drewnianych. Wtedy zobaczyłem coś dziwnego. Stała tam ściana. Po jej lewej stronie były od podłogi do sufitu dwie kolumny, jedna jasna i druga, ta z przodu, ciemna. Po prawej stronie było przejście do dalszej części piwnicy. Przecież tam nigdy nie było żadnego dalszego przejścia! Nie mogłem się w tej chwili ruszyć, bo coś tacie przytrzymywałem. Kazałem kotce sprawdzić co tam jest i mi powiedzieć. Poszła, ale nie spojrzała co znajduje się za ścianą i nic nie powiedziała. Wreszcie byłem wolny, wstałem i poszedłem tam. Było tam czarne podwyższenie, podobne do sceny w teatrze albo kinie. Na drugiej ścianie były małe szare drzwiczki. Były zamknięte. Do piwnicy wszedł chłopiec. Otworzył te drzwiczki i wszedł do srebrnej kuli, tam się znajdującej. Dzięki niej można było podróżować w czasie. Chciał chyba przenieść się w przeszłość i coś zmienić. Zamknął za sobą drzwi. Jeszcze słyszałem jak mówił, że obaj jesteśmy w polu (siłowym?, elektromagnetycznym?). Schodząc z podwyższenia zastanawiałem się czy będę pamiętał to zdarzenie. Jak najprędzej udałem się do wyjścia.





