23-07-2019, 20:26
21-22.07.2K19
Czas snu ok. 10h
1) Byłem na lotnisku. Reklamowany był właśnie jakiś mocno żrący środek chemiczny, sprzedawany w małych tubkach. Wszędzie były plakaty z nim związane. Przyszedł do mnie brat pracujący na lotnisku i zaczął mi o nim opowiadać. Nie za bardzo mnie to interesowało. Później przyszli rodzice, którzy słuchali z zapartym tchem o tym nowym wynalazku. Ja nadal miałem to w du*ie i nawet nie udawałem, że słucham.
Przeniosłem się do domu. Byłem sam. Było ciemno. Udałem się w stronę łazienki. Nagle przechodząc przez przedpokój usłyszałem, że coś za mną kapnęło. Odwróciłem się i spojrzałem do góry. Z żółtego sufitu zaczęły spadać czerwone krople wielkości piłeczek ping pong'owych. Od razu pomyślałem, iż jest to ten dziwny niebezpieczny chemiczny specyfik. Cofnąłem się ale po chwili zrobiłem coś głupiego. Chcąc wiedzieć czy to na pewno to co myślę. Wystawiłem przed siebie swą niczym nieosłoniętą włochatą nogę i pozwoliłem żeby spadły na nią dwie krople tego dziwnego czegoś. Od razu tego pożałowałem. Krople wypaliły mi dwie dziury w nodze. Piekło jak cholera. Niestety tego czegoś lało się z sufitu coraz więcej a ja nie wiedziałem jak sobie z tym czymś poradzić. Przekląłem siebie za to, że nie słuchałem wykładu brata. Niespodziewanie z łazienki wyszedł ojciec i niewzruszony tą sytuacją wziął ścierkę, wylał coś na nią i zaczął ścierać czerwony płyn.
(...)
...
Czas snu ok. 10h
1) Byłem na lotnisku. Reklamowany był właśnie jakiś mocno żrący środek chemiczny, sprzedawany w małych tubkach. Wszędzie były plakaty z nim związane. Przyszedł do mnie brat pracujący na lotnisku i zaczął mi o nim opowiadać. Nie za bardzo mnie to interesowało. Później przyszli rodzice, którzy słuchali z zapartym tchem o tym nowym wynalazku. Ja nadal miałem to w du*ie i nawet nie udawałem, że słucham.
Przeniosłem się do domu. Byłem sam. Było ciemno. Udałem się w stronę łazienki. Nagle przechodząc przez przedpokój usłyszałem, że coś za mną kapnęło. Odwróciłem się i spojrzałem do góry. Z żółtego sufitu zaczęły spadać czerwone krople wielkości piłeczek ping pong'owych. Od razu pomyślałem, iż jest to ten dziwny niebezpieczny chemiczny specyfik. Cofnąłem się ale po chwili zrobiłem coś głupiego. Chcąc wiedzieć czy to na pewno to co myślę. Wystawiłem przed siebie swą niczym nieosłoniętą włochatą nogę i pozwoliłem żeby spadły na nią dwie krople tego dziwnego czegoś. Od razu tego pożałowałem. Krople wypaliły mi dwie dziury w nodze. Piekło jak cholera. Niestety tego czegoś lało się z sufitu coraz więcej a ja nie wiedziałem jak sobie z tym czymś poradzić. Przekląłem siebie za to, że nie słuchałem wykładu brata. Niespodziewanie z łazienki wyszedł ojciec i niewzruszony tą sytuacją wziął ścierkę, wylał coś na nią i zaczął ścierać czerwony płyn.
(...)
...
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.





