18-07-2019, 16:39
(17-07-2019, 20:51 )incestus napisał(a): Bardzo ładny motyw, pachnie trochę aztekami czy majami
Sześć dziewczyn z zaszytym/wsadzonym im przez odbyt, w ich środku martwym ,dużym wężem na całą długość ich ciał. No zaje*iście ładny motyw. Mi to pachnie głęboko skrytymi zboczeniami ew. zaburzeniami psychicznymi. :V
17-18.07.2K19
Czasu snu nie pomnę.
1) Wrzesień 39. Byłem polskim wojakiem. Niemiaszki rozbiły nasz oddział. Przedzierałem się przez iglasty las wraz z pięcioma innymi żołnierzami w tym moim dowódcą. Uciekaliśmy w stronę stolicy. W pewnym momencie natknęliśmy się na... i tu mam dwie wizje tego co się wydarzyło.
a) ...na ciężarówkę pełną niemiaszków. Na szczęście nas nie zauważyli dlatego udało nam się ich podejść. Wystrzelaliśmy ich jak kaczki i poszliśmy dalej.
b) ...na niemiecki konwój złożony z kilku ciężarówek. Zastawiliśmy na nich pułapkę. Karabin maszynowy, który ustawiłem na przedzie skosił kierowcę pierwszego wozu. Ten zatarasował drogę innym pojazdom a my rozwaliliśmy ich załogi i poszliśmy dalej.
Szliśmy jeszcze jakiś czas. Znalazłem w kieszeni plastikowy model samolotu PZL P.11. Był w dziwnym malowaniu. Jaskrawo czerwony w białe gwiazdki. Zrobiło mi się raźniej na sercu. Jednak to uczucie szybko minęło gdy nad naszymi głowami przeleciał wrogi BF 109. Na szczęście przez gęste drzewa nas nie dostrzegł. Ja sam ledwo go widziałem. Po chwili posmutniałem i wyrzuciłem trzymany model.
Dotarliśmy w końcu do jakichś zniszczonych zabudowań. W środku byli piechurzy wroga. Postanowiliśmy ich stamtąd wykurzyć. Walka byłą dłuższa i bardziej zacięta niż wcześniej. Nasi też oberwali jednak to nam przypadł laur zwycięstwa w tej potyczce. W środku ceglanego domku oprócz broni znaleźliśmy brytyjskiego jeńca którego oswobodziliśmy. Ten jednak nie chciał z nami dalej wojować więc przywłaszczyłem sobie jego karabin Enfield'a. Po dozbrojeniu się ruszyliśmy dalej.
Akcja snu przeniosła się kilka dni do przodu. Byłem sam w Warszawie. Wszedłem do swojego domu. Byłem zestresowany gdyż byłem na ziemiach już okupowanych a nadal paradowałem w mundurze. W domu zastałem jedynie babcię. Prędko się przebrałem i spakowałem kilka potrzebnych rzeczy. Opuściłem w pośpiechu przybytek ale na klatce schodowej zorientowałem się ,że zapomniałem zabrać ze sobą karabinu. Wracając zauważyła mnie sąsiadka. Rozpoznała mnie i zaczęła dzwonić na policję. Szybko wziąłem broń i zacząłem zwiewać ile sił w nogach. Na zewnątrz prószył śnieg. Ani na moment się nie zatrzymywałem. Miałem na nogach lakierki, które w śnie uznałem za buty wojskowe. Bałem się ,że ktoś mnie po nich rozpozna jak kaprala Kurasia w kościele.
W końcu postanowiłem przestać biec aby nie wzbudzać podejrzeń. Poza tym byłem zmachany. Zadzwonił do mnie kolega. Chciał mnie przyjąć do konspiracji ale w tym celu musieliśmy się spotkać w jednej z restauracji w centrum. Poszedłem wiec na dworzec. Podróż pociągiem była krótka. Dojechałem jedynie do dworca zachodniego a więc do centrum jeszcze trochę zostało. Ruszyłem w drogę na piechotę. Nie wiem dokładnie jak i po co ale skręciłem z głównej drogi w ciemny zaułek. Wszedłem do jakiegoś pomieszczenia. W środku okazało się ,że to jakiś futurystyczny bunkier. Biała podłoga i żółte ściany. Wszystko jaskrawe i bijące po oczach. Mogłem iść w prawo bądź w lewo. Wybrałem tą pierwszą opcję. Korytarz skręt w lewo o dziewięćdziesiąt stopni, korytarz i to samo, i jeszcze i jeszcze. W kątach na zakrętach stały ostre, duże ,niebieskie kolce wyglądające jakby były zrobione z połączenia szkła i lodu. Po kilkunastu takich sekwencjach wyciągnąłem z kurtki laptopa i zacząłem streamować. Mówiłem widzom to co widziałem. W końcu doszedłem do większego pomieszczenia w którym przy ścianie była dziura. Gdy do niej zajrzałem okazało się ,że jest bardzo głęboka. Mało co nie wpadł mi do niej laptop. Zachciało mi się wypróżnić. Zdjąłem spodnie i już miało dojść do aktu defekacji kiedy zorientowałem się ,że stream nadal jest odpalony więc oglądają mnie ludzie.
Wystraszony obudziłem się. Powiedziałem sobie "uff to był tylko sen", po czym wyjąłem spod kołdry laptopa i zacząłem oglądać nagranie ze stream'a. Moje genitalia zostały w nim zasłonięte cenzurą. Pomyślałem sobie ,że to jednak prawda i obudziłem się już naprawdę...
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.






