16-07-2019, 22:01
Data: Stary sen, ~2 lata temu Tytuł: "Śmierć, Bóg i reinkarnacja" 9/10 - brak LD
Nie pamiętam kiedy zasnąłem i kiedy wstałem.
Umarłem, pojawiłem się w starożytnej Grecji nad jeziorkiem przecinającym miasto, po obuch stronach były budynki mieszkalne(miasto jak z assasyna), mogłem latać ale nikt mnie nie widział. Pamiętam że byłem duchem i miałem nad sobą pasek który wiedziałem że muszę zapełnić, dobre uczynki pchały pasek a złe cofały, pamiętam że coś zrobiłem i powiedziałem na głos "ja pierdziele" i nagle pasek się cofnął i poczułem taki smutek nagle jakbym kogoś zawiódł. Teleportowałem się do swojego domu i stoje w kuchni i widzę mojego starego kolegę Adriana(nie wierzył w duchy i był sceptykiem) do którego nie czułem sympatii(prywatny powód), na blacie stał duży wazon jakby na oliwę w Greckim stylu, Adrian stoi i coś robi w tej kuchni a ja lekko podnoszę na jego oczach ten wazon, nie widziałem swoich rąk ale czułem że go podnoszę, Adrian patrzy ze zdziwieniem przestraszony i poczułem że uwierzył. Pasek dzięki temu się wypełnił a ja już nie miałem do załatwienia żadnych spraw, wróciłem nad tą rzeczkę i widzę jakby światło, lecę do niego i przeniosłem się. Zauważyłem Boga ale wyglądał jak z obrazu poniżej, pamiętam że miałem parę rzeczy na sumieniu, i Bóg mnie spytał w myślach(wszystko działo się myślowo): "Wybierasz łatwą drogę czy trudną", ja wybrałem trudną, stwierdziłem że zasłużyłem i czułem potrzebę by tak zrobić. Po sekundzie pojawiłem się na polu gdzie po prawej stronie był las, była rzeka o szerokości ok. 3 m i deska i tor przeszkód, czułem obecność Boga jak patrzy, widzę mojego dobrego kolegę Adama jak przechodzi przez ten tor i się trudzi, byłem zdziwiony że on już też tam jest i wstaje by iść za nim na drugą stronę toru, zacząłem przechodzić i światło zgasło. Nie pamiętam co się potem stało, chyba mi się udało, ale to był dopiero początek. Straciłem obraz i wszystko. Zostałem reinkarnowany. Pojawiłem się na pustyni i w oddali widzę wioskę Arabską, sam siebie też widziałem i miałem turban na głowie i kurtkę jak arabski szejk, ale czułem że muszę to życie jeszcze raz przeżyć, miałem inne imię i pamiętałem nagle innych rodziców ale wiedziałem że miałem też poprzednie życie i to mnie motywowało. Czułem się trochę zawiedziony że po całym życiu czekało mnie kolejne życie, lecz już wtedy czułem że po nim na 100% jeśli będę dobrym człowiekiem pójdę do nieba.
Nie pamiętam kiedy zasnąłem i kiedy wstałem.
Umarłem, pojawiłem się w starożytnej Grecji nad jeziorkiem przecinającym miasto, po obuch stronach były budynki mieszkalne(miasto jak z assasyna), mogłem latać ale nikt mnie nie widział. Pamiętam że byłem duchem i miałem nad sobą pasek który wiedziałem że muszę zapełnić, dobre uczynki pchały pasek a złe cofały, pamiętam że coś zrobiłem i powiedziałem na głos "ja pierdziele" i nagle pasek się cofnął i poczułem taki smutek nagle jakbym kogoś zawiódł. Teleportowałem się do swojego domu i stoje w kuchni i widzę mojego starego kolegę Adriana(nie wierzył w duchy i był sceptykiem) do którego nie czułem sympatii(prywatny powód), na blacie stał duży wazon jakby na oliwę w Greckim stylu, Adrian stoi i coś robi w tej kuchni a ja lekko podnoszę na jego oczach ten wazon, nie widziałem swoich rąk ale czułem że go podnoszę, Adrian patrzy ze zdziwieniem przestraszony i poczułem że uwierzył. Pasek dzięki temu się wypełnił a ja już nie miałem do załatwienia żadnych spraw, wróciłem nad tą rzeczkę i widzę jakby światło, lecę do niego i przeniosłem się. Zauważyłem Boga ale wyglądał jak z obrazu poniżej, pamiętam że miałem parę rzeczy na sumieniu, i Bóg mnie spytał w myślach(wszystko działo się myślowo): "Wybierasz łatwą drogę czy trudną", ja wybrałem trudną, stwierdziłem że zasłużyłem i czułem potrzebę by tak zrobić. Po sekundzie pojawiłem się na polu gdzie po prawej stronie był las, była rzeka o szerokości ok. 3 m i deska i tor przeszkód, czułem obecność Boga jak patrzy, widzę mojego dobrego kolegę Adama jak przechodzi przez ten tor i się trudzi, byłem zdziwiony że on już też tam jest i wstaje by iść za nim na drugą stronę toru, zacząłem przechodzić i światło zgasło. Nie pamiętam co się potem stało, chyba mi się udało, ale to był dopiero początek. Straciłem obraz i wszystko. Zostałem reinkarnowany. Pojawiłem się na pustyni i w oddali widzę wioskę Arabską, sam siebie też widziałem i miałem turban na głowie i kurtkę jak arabski szejk, ale czułem że muszę to życie jeszcze raz przeżyć, miałem inne imię i pamiętałem nagle innych rodziców ale wiedziałem że miałem też poprzednie życie i to mnie motywowało. Czułem się trochę zawiedziony że po całym życiu czekało mnie kolejne życie, lecz już wtedy czułem że po nim na 100% jeśli będę dobrym człowiekiem pójdę do nieba.





