16-07-2019, 12:31
1 sen: 1/10 - brak LD
Nie pamiętam nic oprócz uczucia że to był jakiś sen w jakimś fantasy świecie.
2 sen(stary): Tytuł: "Powrót do domu?" 6/10 25.06.2019
Poszedłem spać o 1:30 a wstałem o 11:30. Sen był na początku ostatniej fazy REM pod koniec snu.
Pojechaliśmy na wieś, wszystko było piękne, pamiętam był domek gdzie były w środku zwierzaczki, stał przy takiej dróżce gdzie jak się nią szło dalej to ona skręcała w lewo i była jaskinia. Parę chwil później gdy szliśmy pokłóciłem się z tatą o to że wszystkiego mi zabrania ale mama jak zwykle mnie broniła jakimiś argumentami, ale ogólnie była tam moja babcia jeszcze, ta wieś wyglądała jak wieś + ogródki działkowe. Potem nagle wyjechałem z klasą w takie miejsce gdzie budowaliśmy samolot-rakietę(coś jakby ten z Apollo 11), mieliśmy zrobić wycieczkę w kosmos na orbitę chwile tam orbitować i wrócić na ziemię. Rakietę budowaliśmy ręcznie z klasą. Gdy zbudowaliśmy tą rakietę to był start każdy usiadł na swoim miejscu i wystartowaliśmy. Widziałem rakietę od boku jak w jakiejś grze 2d(Space Flight Simulator - na telefon) to był samolot pasażerskie z rakietą doczepioną na górze, więc najpierw lecieliśmy na silniku rakiety a potem już samym samolotem, lecieliśmy, rozmawiałem z kolegą i byli tam wszyscy z mojej klasy i nasza stara wychowawczyni, chwile byliśmy na wysokości orbitalnej wszystko nadal w 2d widziałem było pięknie i nagle zaczęliśmy lądować, *spadać*, spadamy spadamy. I nagle widzę jak spadamy na Antarktydę i lecimy prosto na jakąś osadę albo budynek do badań na Antarktydzie(chociaż bardziej jak Grenlandia bo tak czułem) lecimy prosto na ten budynek z pełną prędkością i z duszą na ramieniu się rozbijamy, chociaż bez ran żadnych tylko rozbity samolot, wychodzę a tam jakaś kobieta w ubraniu eskimosa ale wygląda jakby była z Norwegii, coś tam mówi, my opowiadamy że to wycieczka i wgl. Zanim się rozbiliśmy to koleżanka moja mówiła że tam są normalnie mieszkańcy. Po rozmowie z kobietą zniknął mi obraz z przed oczu na parę minut, nic nie pamiętam. Po czasie pojawiłem się na wsi, ale tak jakby po paru latach później(motyw jak z filmu Interstellar bo dzień przed oglądałem sceny z tego filmu i się wczułem) i jakiś starszy sąsiad z wąsem(przy tuszy trochę) mnie wita i wyglądał jak typowy Janusz(jak z takiego filmu Reżysera Życia) i weszliśmy do jakiegoś przytulnego domku przy górce po schodach, było spokojnie i pięknie, czułem się jakbym wrócił po wielu latach do upragnionego domu by zaznać spokoju. Sąsiad poczęstował mnie czymś i zjedliśmy, babcia siedziała obok, czułem się szczęśliwy i wiedziałem że wróciłem do domu.
Koniec

Cytat:Są sny z których nie chcemy się budzić.





