07-07-2019, 17:17
Oglądałem film video na starym telewizorze. To była druga część tego horroru, gdzie jest rozległa arena i pojawiają się zombie (po obudzeniu się zastanawiałem się o jaki film chodziło, ale doszedłem do wniosku, że nic takiego nie oglądałem). Był wieczór i zapalone światła. Chyba przygotowywałem kolację. Coś tam działo się przy ladzie. To było zupełnie mi nieznane w rzeczywistości mieszkanie. W połowie było przedzielone przezroczystą ścianą z dwoma drzwiami. Musiałem uciekać, bo przecież tam na końcu z prawej strony wyłażą zombiaki. Szybko zabrałem koty i zamknąłem drzwi. No tak, nie zamknąłem drugich drzwi i się wróciły. Kazałem koleżance, z którą mieszkałem, a która akurat skądś wróciła, złapać koty na smycz i szybko wychodzimy, aby nas zombie nie złapały. Ja wtedy z grupą osób miałem przechwycić jakieś dane. Wkradliśmy się do strzeżonego budynku, a ja czegoś szukałem w komputerze się tam znajdującym. Zauważyli nas. Reszta oczywiście się rozbiegła po budynku. Uciekałem. Strażnikami były dwie robotyczne istoty. W ciemnym mokrym korytarzu walczyliśmy biegnąc. Posłałem w ich stronę falę energii. Zadziałało słabo i z opóźnieniem, ale dzięki temu im uciekłem. Dalej biegłem bardzo długim korytarzem podobnym do szkolnego, wydającego się mieścić jednocześnie w tym mieszkaniu, które aż tak duże nie było. Poganiałem innych, aby uciekali bo z końca korytarza przybywają oni. Trzy osoby leżały przewrócone na podłodze. Jedna to była jakaś dziewczyna. Chciałem jej pomóc, myśląc, że to tamci chcą ją skrzywdzić. Okazało się, że to android zabójca. Szybko biegłem, lecz ta miała wydłużającą się elastyczną rękę. Skręcałem już do innego korytarza, gdy usłyszałem, że ta istota mnie zlokalizowała i chwyciła. Obudziłem się za chwilę.





