19-06-2019, 11:05
Znajdowałem się na dworze niedaleko bloku. Zauważyłem, że coś leci z nieba. Gdy zbliżyło się na odpowiednią odległość, widziałem, że jest to jakiegoś rodzaju krystaliczna struktura albo układ elektroniczny. Świeciło się to złotym światłem. Chciałem to złapać i obszedłem ogrodzenie z siatki. Już wznosiło się z powrotem. Udało mi się to jednak złapać. Wiedziałem, że teraz zacznie się coś dziać. Nagle zaczął padać deszcz kolorowych baloników z przyczepioną linką. Mogło to być wywołane tym, że w dzień widziałem baloniki z napisem "już od 5zł baloniki z helem, radość, dzięki której odlecisz". Było słychać radosne śmiechy i okrzyki. Wszyscy się rozbiegli. Łapali jak najwięcej baloników i je wypuszczali. Wtedy się unosiły, by za chwilę znowu opaść na ziemię. I znowu się wszyscy śmiali, biegali i podskakiwali w deszczu z baloników. Chciałem, aby spadło także konfetti. Spadło i inne różne przedmioty. I tak przez cały czas się to unosiło, opadało, unosiło, opadało. Coś się jeszcze działo i przeniosło mnie przed przystanek autobusowy. Chwyciłem trzy baloniki i zacząłem się wznosić w powietrze (czyli odlatywałem). Spostrzegłem, że otoczenie dziwnie przypominało mój pokój z zapalonym górnym światłem. Wcale się nie wznosiłem, tylko unosiłem się w miejscu na wysokość, gdzie byłaby moja głowa gdybym stał nad łóżkiem. Może rzeczywiście stałem. Miałem jeszcze przez chwilę uczucie unoszenia się i się obudziłem.





