15-06-2019, 22:51
W końcu się wyspalam i napadł mnie senny maraton. Mam poczucie że było tego mnóstwo ale pamiętam tylko urywki.
W jednym zbieramy się gdzieś z siostrami. Jedna wyjeżdża z mężem samochodem. Biegnę za nimi bo wiem że coś im się przydarzy. Samochód przypomina ambulans. Wpada jakby w poślizg i się przewraca. Myślę, nie jest źle, nie powinni być bardzo poszkodowani bo predkość była mała i nie wygląda to tak tragicznie. Po czym wpada na nich rozpędzona ciężarówka.
W innym śnie z drugą siostrą chodzimy po sklepach i rozmawiamy na poważnie. Mam wrażenie że to trwa strasznie długo.
W kolejnym wiem że jestem w Watykanie. Bladzę po korytarzach. Jestem zachwycona, że wystrój i charakter kolejnych wnętrz tak różni się od siebie a jednak przejścia są płynne. Wychodząc z ceglanej piwnicznej komnaty weszłam na biały piękny mostek zawieszony nad patio. Aż się obejrzałam jak to możliwe. Zaczęło mi coś nie pasować ale spotkałam jakiegoś człowieka w sutannie. Jak tylko zaczął coscoś mówić odpłynęłam.
W innym jest ze mną dwóch facetów. Nie znam ich. Przebieram się przy nich. Myślą, że będę chciała im zaimponować. Takie mam wrażenie i bawi mnie to. Przebieram się w długą ciemną spódnicę i żartuję sobie z nich że jestem wiedźmą. Unoszę się nad ziemią. Wiem że nie mają o mnie dobrej opinii ale zupełnie nie rozumiem dlaczego myślą, że mi na tym zależy. Staram się wyglądać tak źle jak to możliwe.
W jednym zbieramy się gdzieś z siostrami. Jedna wyjeżdża z mężem samochodem. Biegnę za nimi bo wiem że coś im się przydarzy. Samochód przypomina ambulans. Wpada jakby w poślizg i się przewraca. Myślę, nie jest źle, nie powinni być bardzo poszkodowani bo predkość była mała i nie wygląda to tak tragicznie. Po czym wpada na nich rozpędzona ciężarówka.
W innym śnie z drugą siostrą chodzimy po sklepach i rozmawiamy na poważnie. Mam wrażenie że to trwa strasznie długo.
W kolejnym wiem że jestem w Watykanie. Bladzę po korytarzach. Jestem zachwycona, że wystrój i charakter kolejnych wnętrz tak różni się od siebie a jednak przejścia są płynne. Wychodząc z ceglanej piwnicznej komnaty weszłam na biały piękny mostek zawieszony nad patio. Aż się obejrzałam jak to możliwe. Zaczęło mi coś nie pasować ale spotkałam jakiegoś człowieka w sutannie. Jak tylko zaczął coscoś mówić odpłynęłam.
W innym jest ze mną dwóch facetów. Nie znam ich. Przebieram się przy nich. Myślą, że będę chciała im zaimponować. Takie mam wrażenie i bawi mnie to. Przebieram się w długą ciemną spódnicę i żartuję sobie z nich że jestem wiedźmą. Unoszę się nad ziemią. Wiem że nie mają o mnie dobrej opinii ale zupełnie nie rozumiem dlaczego myślą, że mi na tym zależy. Staram się wyglądać tak źle jak to możliwe.





