09-09-2010, 13:32
No cóż, z nocy nie pamiętam nawet snu, ale po godzinie na jawie postanowiłem, że się zdrzemne. Niby nic szczególnego, jakiś tam sen...a potem nagle uzyskałem w nim świadomość. I właściwie nic nie zdążyłem zrobić, bo powróciłem do łóżka i miałem paraliż senny. Przyjąłem go ze spokojem, pojawił się przed oczami jakby zamazany tekst, a za chwilę potem widziałem juz tylko oko - niebieski kolor. Ciężko mi powiedzieć czyje to oko, ale przez chwilę pomyślałem, że może moje (nie mam niebieskiego koloru, ale można się pomylić), przez chwilę się poczułem jakby to oko było odbiciem lustrzanym mojego oka w rzeczywistości, gdy są otwarte. Ale z drugiej strony kolor był ewidetnie niebieski, bardziej pasował do oka kobiety, ale kto wie...Tak czy inaczej, pomyślałem sobie, że chcę wyjść. Ale nic z tego nie wyszło. Dziwnym dla mnie, że podczas tego paraliżu tak jakbym przypadkowo otworzył oczy prawdziwe, nie chciałem tego uczynić. Zresztą, podczas paraliżu nie dą się tego za bardzo zrobić. Może po prostu już się wybudziłem.





