06-06-2019, 14:31
05-06.06.2K19
Czas snu ok. 10h
WBTB
Chciałem zrobić FILD'a. Wydaje mi się ,że już byłem dosyć blisko wejścia w sen. Ciężko opisać to uczucie ale ujmę to tak: zagłębiałem się w ciemność. Niestety cały plan wziął w łeb gdy pulsujące skronie w rytmie serca zaczęły mnie rozpraszać. Przerwałem próbę i spróbowałem ponownie. Także tym razem skronie szumiały odbijając sie od poduszki. Oczywiście mogłem położyć się np. na plecach co zniwelowałoby problem ale w nocy nie pomyślałem o tym. Zasnąłem dopiero gdy zarzuciłem próby FILD'a.
1) Po obudzeniu się pamiętałem ten sen ale kilka minut później wypadł mi z pamięci. Nie był na szczęście jakis szczególnie warty zapamietania.
Obudziłem się. Było już widno.
2.1) Byłem tak jak w realu w Lublinie.
(...)
Postanowiłem wrócić do warszawy. Wysiadłem z busa przed Pałacem Kultury i Nauki. Wsiadłem do pierwszego lepszego autobusu. Na jednym z siedzeń przy przegubie zobaczyłem Mia Khalife i jeszcze jakąś blond aktorkę o nieznanym mi imieniu. Spytałem czy mogę sobie z nimi zrobić zdjęcie. Odpowiedź była pozytywna. Nieudolnie próbowałem zrobić selfie. Nie mogłem uchwycić wszystkich osób w kadrze.
Obudziłem się.
2.2) Znów byłem w Lublinie. Szedłem po chodniku wzdłuż wysokiego ceglanego muru. Dostrzegłem idącego z przeciwka kolegę z gimbazy. Miał na sobie śmieszne ,okragłe ,niebieskie okulary. Po przywitaniu się chciałem z nich zażartować oraz nawiązać do pewnej sytuacji z jego udziałem ,która miała miejsce w dniu wczorajszym. Może bym się wtedy uświadomił ale ni stąd ni z owąd nadszedł kolejny znajomy i kolejny. Aż w końcu zrobiło się gimbusiarskie spotkanie. Zaczęliśmy rozmawiać o pierdołach stojąc w kółki. W pewnym momencie na środek wyszedł gość z którym miałem dość cięte relacje. Podszedł do mnie i z uśmieszkiem na twarzy kazał znajomemu stojącemu obok ,mnie uderzyć. Udało mi się sparować cios i powalić agresora na ziemię kilkoma silnymi ciosami. Gdy skończyłem z jednym zabrałem się za drugiego. Zmazałem uśmieszek z jego twarzy kilkunastoma uderzeniami. No przynajmniej w snach jestem kozak.
Obudziłem się.
2.3) Nadal byłem w lublinie. Zastanawiałem się czy nie pojechać do warszawki na noc. Poszedłem na dworzec autobusowy. Była już noc. Spotkałem powiedzmy ,że kolegę z którym chwilę porozmawiałem. Doszedłem do wniosku ,że nie jadę gdyż musiałbym własciwie od razu wracać żeby zdążyć na coś ważnego następnego dnia. Przeszedłem obok kiosku i trafiłem na otwarty magazyn. Dostrzegłem na jednej z półek smakowite ciasteczka. Próbowałem je dosięgnąć. Zaczepiła mnie jakaś dziewczyna. Nie pamiętam czego ode mnie chciała...
Obudziłem się już ostatecznie bardzo przymulony choć spałem bite 10 godzin. Poza tym pościel i kołdra były porozrzucane na wszystkie strony tak jakbym w nocy rzucał się na wszystkie strony.
Czas snu ok. 10h
WBTB
Chciałem zrobić FILD'a. Wydaje mi się ,że już byłem dosyć blisko wejścia w sen. Ciężko opisać to uczucie ale ujmę to tak: zagłębiałem się w ciemność. Niestety cały plan wziął w łeb gdy pulsujące skronie w rytmie serca zaczęły mnie rozpraszać. Przerwałem próbę i spróbowałem ponownie. Także tym razem skronie szumiały odbijając sie od poduszki. Oczywiście mogłem położyć się np. na plecach co zniwelowałoby problem ale w nocy nie pomyślałem o tym. Zasnąłem dopiero gdy zarzuciłem próby FILD'a.
1) Po obudzeniu się pamiętałem ten sen ale kilka minut później wypadł mi z pamięci. Nie był na szczęście jakis szczególnie warty zapamietania.
Obudziłem się. Było już widno.
2.1) Byłem tak jak w realu w Lublinie.
(...)
Postanowiłem wrócić do warszawy. Wysiadłem z busa przed Pałacem Kultury i Nauki. Wsiadłem do pierwszego lepszego autobusu. Na jednym z siedzeń przy przegubie zobaczyłem Mia Khalife i jeszcze jakąś blond aktorkę o nieznanym mi imieniu. Spytałem czy mogę sobie z nimi zrobić zdjęcie. Odpowiedź była pozytywna. Nieudolnie próbowałem zrobić selfie. Nie mogłem uchwycić wszystkich osób w kadrze.
Obudziłem się.
2.2) Znów byłem w Lublinie. Szedłem po chodniku wzdłuż wysokiego ceglanego muru. Dostrzegłem idącego z przeciwka kolegę z gimbazy. Miał na sobie śmieszne ,okragłe ,niebieskie okulary. Po przywitaniu się chciałem z nich zażartować oraz nawiązać do pewnej sytuacji z jego udziałem ,która miała miejsce w dniu wczorajszym. Może bym się wtedy uświadomił ale ni stąd ni z owąd nadszedł kolejny znajomy i kolejny. Aż w końcu zrobiło się gimbusiarskie spotkanie. Zaczęliśmy rozmawiać o pierdołach stojąc w kółki. W pewnym momencie na środek wyszedł gość z którym miałem dość cięte relacje. Podszedł do mnie i z uśmieszkiem na twarzy kazał znajomemu stojącemu obok ,mnie uderzyć. Udało mi się sparować cios i powalić agresora na ziemię kilkoma silnymi ciosami. Gdy skończyłem z jednym zabrałem się za drugiego. Zmazałem uśmieszek z jego twarzy kilkunastoma uderzeniami. No przynajmniej w snach jestem kozak.
Obudziłem się.
2.3) Nadal byłem w lublinie. Zastanawiałem się czy nie pojechać do warszawki na noc. Poszedłem na dworzec autobusowy. Była już noc. Spotkałem powiedzmy ,że kolegę z którym chwilę porozmawiałem. Doszedłem do wniosku ,że nie jadę gdyż musiałbym własciwie od razu wracać żeby zdążyć na coś ważnego następnego dnia. Przeszedłem obok kiosku i trafiłem na otwarty magazyn. Dostrzegłem na jednej z półek smakowite ciasteczka. Próbowałem je dosięgnąć. Zaczepiła mnie jakaś dziewczyna. Nie pamiętam czego ode mnie chciała...
Obudziłem się już ostatecznie bardzo przymulony choć spałem bite 10 godzin. Poza tym pościel i kołdra były porozrzucane na wszystkie strony tak jakbym w nocy rzucał się na wszystkie strony.
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.





