30-05-2019, 21:29
Siemanko forumowiczu. 
Napisałeś ,że zamknąłeś oczy. Tak więc moja rada brzmi: otwórz oczy a przestaniesz być ślepy.
A tak serio to prawdopodobnie podczas kręcenia się i teleportacji mając zamknięte oczy mózg uznał ,że tak ma być nadal i nie przywrócił ci wzroku.
Następnym razem w takiej sytuacji skup się na tym ,że chcesz znów widzieć. Połącz to np. z zakryciem dłońmi oczu. Powiedz sobie ,że jak odsłonisz dłonie to znów będziesz widzieć.
Ewentualnie to nie ślepota tylko po prostu było tak ciemno ,że niczego nie widziałeś.
ONI potrafią stworzyć całkowite ciemności w twoim śnie. Jeśli podczas takiej "ślepoty" zauważysz w oddali coś albo kogoś białego stojącego w jasnej ,bielistej jak śnieg ,świetlistej poświacie ,to pod żadnym pozorem się do tego nie zbliżaj. Musisz się jak najszybciej obudzić. Jeżeli nie potrafisz tego zrobić to nie uciekaj. Rzuć się na ziemie zakryj dłońmi oczy tudzież uszy. Może przeżyjesz. Powodzenia.
PS. Gratuluję LD-eka.

Napisałeś ,że zamknąłeś oczy. Tak więc moja rada brzmi: otwórz oczy a przestaniesz być ślepy.

A tak serio to prawdopodobnie podczas kręcenia się i teleportacji mając zamknięte oczy mózg uznał ,że tak ma być nadal i nie przywrócił ci wzroku.
Następnym razem w takiej sytuacji skup się na tym ,że chcesz znów widzieć. Połącz to np. z zakryciem dłońmi oczu. Powiedz sobie ,że jak odsłonisz dłonie to znów będziesz widzieć.
Ewentualnie to nie ślepota tylko po prostu było tak ciemno ,że niczego nie widziałeś.
ONI potrafią stworzyć całkowite ciemności w twoim śnie. Jeśli podczas takiej "ślepoty" zauważysz w oddali coś albo kogoś białego stojącego w jasnej ,bielistej jak śnieg ,świetlistej poświacie ,to pod żadnym pozorem się do tego nie zbliżaj. Musisz się jak najszybciej obudzić. Jeżeli nie potrafisz tego zrobić to nie uciekaj. Rzuć się na ziemie zakryj dłońmi oczy tudzież uszy. Może przeżyjesz. Powodzenia.
PS. Gratuluję LD-eka.
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.





