08-09-2010, 14:48
No cóż, położyłem się spać o 6, wstałem o 10. Do 10.50 pokręciłem się, poczytałem posty na pewnym forum, po czym postanowiłem, że pośpie sobie jeszcze. Nie wiem jakim cudem, ale w pewnym momencie jakbym odzyskał świadomość, otwieram oczy we śnie i leżę na swoim łóżku nieruchomy. I już wiem, że to sen. Próbuję wstać...ba...próbuje cokolwiek zobaczyć, bo obraz był do kitu. Ale nic nie jestem w stanie zrobić. Krzycze "OSTROŚĆ, OSTROŚĆ", popadam w rozkmine...no tak, jeszcze pocierać rękoma! Ale to nic nie dało, Ani obraz się nie poprawił, ani ja nie mogłem zbytnio się poruszyć, jakbym we śnie odczuwał efekt paraliżu sennego, zresztą już nie pierwszy raz. A może to paraliż senny połączony z halucynacjami? Chociaż sam nie wiem, bo zdarzało się to też kiedyś w trakcie snu tuż po uzyskaniu świadomości. Może to przez euforię? I tutaj mam wątpliwości, bo LD nie wywołują u mnie podniecenia, może podświadomie? Ogólnie za dużo tych pytań i może 
EDIT: Właśnie się skapnąłęm, że to było klasyczne, a zarazem nieświadome zastosowanie 4+1 :mrgreen:

EDIT: Właśnie się skapnąłęm, że to było klasyczne, a zarazem nieświadome zastosowanie 4+1 :mrgreen:





