20-05-2019, 17:52
(19-05-2019, 15:45 )Rebeliusz napisał(a): Dałem sennego plusika abyś czuła się doceniona.
Dziękuję, choć wiem, że kiedyś to się wypali, przestanie mi wystarczać i będę musiała szukać innych źródeł zaspokojenia. Nie można przecież żyć samymi snami...
20 maja 2019
Obudziłam się o dziesiątej. Gdy tylko wstałam, odczytałam wiadomość na messengerze. Nie było mnie na bardzo ważnym kolokwium o ósmej rano, ale mogę negocjować dodatkowy termin z jakąś Radą.
Co za pech... Czemu zaspałam? Podświadomość próbowała mnie ostrzec. Pamiętam, że wcześniej śniłam o tym, że idę do szkoły. Bałam się, że nie zdążę. Szłam w stronę podstawówki, ale mama pokierowała mnie na dworzec kolejowy, z którego jeździłam do liceum. Co za pomieszanie... Na dodatek martwiłam się, że nie mam ze sobą kluczy i niezbędnych materiałów. Ale to był tylko sen, a teraz czekało mnie starcie z ponurą rzeczywistością.
Udałam się na uczelnię. Opisałam swoją sytuację dwóm miłym kobietom. Jedna była dużo starsza, a druga dosyć młoda, przypominała mi panią od biologii z liceum i mojego internistę.
Baby spojrzały na mnie ze współczuciem. Byłam zmarnowana, przybita, markotna. Zaczęłam się zastanawiać, czy kontynuowanie nauki ma sens. Po co ja w ogóle studiuję, skoro nawet nie chce mi się wstać z łóżka rano?
Kilka minut po szóstej zadzwonił budzik. W końcu mogłam odetchnąć z ulgą.
Obudziłam się o dziesiątej. Gdy tylko wstałam, odczytałam wiadomość na messengerze. Nie było mnie na bardzo ważnym kolokwium o ósmej rano, ale mogę negocjować dodatkowy termin z jakąś Radą.
Co za pech... Czemu zaspałam? Podświadomość próbowała mnie ostrzec. Pamiętam, że wcześniej śniłam o tym, że idę do szkoły. Bałam się, że nie zdążę. Szłam w stronę podstawówki, ale mama pokierowała mnie na dworzec kolejowy, z którego jeździłam do liceum. Co za pomieszanie... Na dodatek martwiłam się, że nie mam ze sobą kluczy i niezbędnych materiałów. Ale to był tylko sen, a teraz czekało mnie starcie z ponurą rzeczywistością.
Udałam się na uczelnię. Opisałam swoją sytuację dwóm miłym kobietom. Jedna była dużo starsza, a druga dosyć młoda, przypominała mi panią od biologii z liceum i mojego internistę.
Baby spojrzały na mnie ze współczuciem. Byłam zmarnowana, przybita, markotna. Zaczęłam się zastanawiać, czy kontynuowanie nauki ma sens. Po co ja w ogóle studiuję, skoro nawet nie chce mi się wstać z łóżka rano?
Kilka minut po szóstej zadzwonił budzik. W końcu mogłam odetchnąć z ulgą.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00






