17-05-2019, 19:45
W dużym pokoju były ustawione dwa stoły. Były chyba stare szafki z barkiem. Ciocia opowiadała o tym, że ostatnio znalazła u siebie w domu karalucha. Patrzę a za nią na stole coś się porusza. Karaluch. Mówię cioci, że u nas też właśnie w tej chwili chodzi karaluch na stole. Nie spojrzała się, nie zwróciła uwagi na to co jej przed chwilą powiedziałem. Tylko o czymś gad, gada i gada. Ten karaluch był jasno brązowego koloru, wręcz takiego cielistego. Zmieniał się. Był teraz podobny do małego ludzika. Pomyślałem, że to może jeden z tych złośliwych krasnoludków ze snów. Ale nie, był tylko podobny do ludzika. Na drugim stole pojawił się drugi taki karalucho ludzik. Wyjadał właśnie coś z talerzyka. Dopiero teraz mama i siostra zauważyły robale. Chyba zaczęły krzyczeć czy coś i szybko szły je pozgniatać.





