12-05-2019, 13:50
Poszedłem z niby znajomym w też niby znane mi miejsce z płyt betonowych, gdzie ponoć kiedyś tam już byłem. Rosły tam olbrzymie paprocie. Powiedziałem temu znajomemu, że poprzednim razem to mogłem ich dosięgnąć, teraz już nie, tak bardzo urosły od tamtego czasu. Od jednej paproci do sufitu (było to na zewnątrz, więc nie wiem skąd się wziął jakiś sufit) i do podłoża odchodziły nicie pajęcze. U góry zwisał wielki pająk. Kolega zaczął przyciągać go nicią. Nakierowywał go na mnie. Zacząłem biec. Pająk trafił we mnie i się odbił. Zauważyłem więcej podobnych pająków naokoło. Dobiegłem do drewnianego stolika, niedaleko było morze. Znajomy też już tam był. Wziąłem niewielkiego kamienia i go lekko nim uderzyłem. Położyłem kamień na stoliku. Zdenerwowany, pytałem się go, czemu mnie straszył tym pająkiem. I powiedziałem, że skoro ten kamień ma wartość 5zł to osa 10zł (to były chyba takie majaki senne, bo nie wiem o co mi chodziło). Potem było jakieś rodzinne spotkanie. Jedna z ciotek już zamówiła u nas ciasto specjalnie dla niej. Abo to słodkie ciasto truskawkowe na blasze zostało dodatkowo dla niej jak już wszyscy się rozejdą. Jadłem to właśnie ciasto. Miało śmieszne wzorki zrobione z przyprawy z papryki. Nie jestem pewien czy było truskawkowe. Jeszcze czytałem informację o tym, że wyziewy czy jakieś promieniowanie z pralek oznaczonych literą B działa źle na mózg. Patrzę na bok pralki, a tam wielka litera B naklejona.





