03-05-2019, 21:04
Wraz z kilkoma ważnymi osobami jechałem autem. Śpieszyło nam się i nie chcieliśmy się spóźnić. Wtem na drodze pojawiła się bramka. Przypominała bardziej zamek z małą bramą. Przejazdu pilnował ksiądz. Postanowiłem to załatwić. Oczywiście chodziło o pieniądze. W portfelu miałem dwie setki ale były to ostatnie zaskórniaki na ten miesiąc. Chciałem dać 'dyche', co oczywiście nie spodobało się duchownemu. Zwyzywałem go, po czym mówiąc:
-Bez łaski! Dam sobie radę, odszedłem.
Wsiedliśmy do auta. Momentalnie drogę okupiły dzieci. Pod pretekstem sypania kwiatków, próbowały nas zatrzymać. Bałem się, aby któregoś nie przejechać. Udało nam się jakoś uciec. Dalej próbowaliśmy zgubić pościg brnąc przez rzekę. Nie było szans. Zboczyliśmy więc na teren jakiejś opuszczonej fabryki. Zdążyła już porosnąć bluszczem. Błądziliśmy po jej terenie, aż do momentu, gdy zaatakowały nas wilki...
-Bez łaski! Dam sobie radę, odszedłem.
Wsiedliśmy do auta. Momentalnie drogę okupiły dzieci. Pod pretekstem sypania kwiatków, próbowały nas zatrzymać. Bałem się, aby któregoś nie przejechać. Udało nam się jakoś uciec. Dalej próbowaliśmy zgubić pościg brnąc przez rzekę. Nie było szans. Zboczyliśmy więc na teren jakiejś opuszczonej fabryki. Zdążyła już porosnąć bluszczem. Błądziliśmy po jej terenie, aż do momentu, gdy zaatakowały nas wilki...
Każdy ma takie sny z których nie chce się obudzić !
"Nie sen jest najgorszy, najgorsze jest przebudzenie..."
Julio Cortázar
LD 8
"Nie sen jest najgorszy, najgorsze jest przebudzenie..."
Julio Cortázar
LD 8





