23-04-2019, 10:39
ŚpAłam na łóżku z ręką położoną za głowę tak że krew mi nie dochodziła do ręki i nie mogłam nią ruszyć. W tej sytuacji po przebudzeniu łapie ją drugą ręką i starając się nic nie zrozrobic sobie w bark zrzucam ją do pozycji wzdłuż ciała. Tym razem próbowałam nią ruszyć i wydawało mi się że ruszyłam. Za chwilę znów czuje że leży nad głową. Byłam w takim półśnie. Doskonale sobie zdawałam sprawę co gdzie i jak. W końcu poczułam że ruszam ręką ale we śnie a moje prawdziwe ciało jest w paraliżu. Chciałam się obudzić. Sprawdzic czy jeszcze żyję i normalnie funkcjonuję a ręka mi nie odpadła. Wpadłam w panikę. Postanowiłam krzyczeć by kogoś obudzić. Musiałam użyć dużo siły żeby przesunąć się na łóżku w kierunku drzwi. Okurat są blisko łóżka, więc złapałam jakoś nieudacznie klamkę i się uchyliły. Krzyczałam cały czas. Miałam nadzieję że przez sen może będę jojczeć i ktoś mnie naprawde obudzi. Pomyślałam czy tak to jest jak ktoś umrze że nie ma kontaktu z bliskimi i stwierdzilam że to zbyt straszne. Krzyczałam tato obudź mnie. I faktycznie zaraz się obudziłam z moja cholerna ręką nad głową.





