03-04-2019, 13:22
Jestem w pokoju, ale jest tam też morze i niebo. Nie wiem jak to działało. Jedna sciana niby istniała a niby była otwarta. Podłoga przechodziła jakoś płynnie w plażę. Niebo bylo zachmurzone. Chciałam dostać się ponad chmury. Ktoś podał drabinę. Oparłam ją o chmury, które wyglądały zwyczajnie ale nie mogły się zdecydować jakie mieć właściwości fizyczne. Ponad chmurami było piękne słońce. Patrzyłam sobie radośnie na ten widoczek i nagle mi się przypomniało, że to jakoś tak nie wypada opierać się o chmury. Drabina momentalnie zaczęła się kolysać. Rozejrzałam się o co by tu ją oprzeć bo coś wysoko i raczej będzie bolało jak się przewrócę. Zobaczyłam słup elektryczny ale już nie zdążyłam nic zrobić i drabina runeła razem ze mną o ziemię. Nie obudziłam się o dziwo i poszłam popływać sobie w morzu. Bardzo pięknie wyglądało to słońce i realistycznie, mimo dziwnego zestawienia z pokojem. Ktoś wszedł do pokoju i zaczął się inny nudny sen o relacjach rodzinnych.





