25-03-2019, 08:59
Leżałam sobie na boku i spałam kulturalnie ale jakoś tak płytko jeszcze bo czułam że leżę. Zorwibrowało mnie bez użycia narzędzi i zaczęło dziwnie dźwięczeć w uszach. Nie mogłam się obudzić więc żeby się nie bać powtarzałam słowa piosenki, które słyszałam wyraźnie tym dziwnym dźwiękiem jak ze zdartej płyty albo jakiegoś syntezatora o cyfrowym zniekształconym brzmieniu. Chciałam się oderwać jak już się opamietałam. Podniosłam nierealną rękę i macałam nią gęste powietrze. Opór był taki jak w gęstym kisielu. Jak w filmie Kontakt. Chciałam oderwać się głową ale tak zgrzytało jak gdyby ktoś metalowymi grabiami po tablicy szkolnej malował pejzaże czego już nie zniosłam i się musiałam obudzić. Jeszcze po obudzeniu co chwilę dźwięczało mi w uszach.





