06-03-2019, 13:38
Pamiętam spadnie i lot w ciemności, która zmieniała się w różnokolorową jasność.
Mam linę i wspinam się po wysokim budynku. Gdzieś w połowie się zatrzymuję. W okienku siedzi dziewczynka. Chwilę o czymś rozmawiamy. Ona w połowie wychodzi poza okno trzymając się framugi. Boję się, że spadnie, przytrzymuję ją. Daje ciemnoskórej dziewczynie, mieszkającej piętro niżej, przez okno dwa szklane flakoniki z jakimś olejkiem lub lakierem. Tamta je łapie, a dziewczyna wchodzi z powrotem przez okno. Jeden się zbił, bo na podłodze leży kawałek szkła. Jeszcze niżej wystaje ciemnoskóry mężczyzna i patrzy się do góry. W pewnym momencie widzę cały wieżowiec z oddalenia. Setki ludzi jak oczy budynku wychylają się z okien i patrzą do góry na nas. Niby to normalne, często tak się wychylają, aby porozmawiać. Mam lekki lęk wysokości. Przez chwilę wszystko wygląda jak animacja rysunkowa. Nie mam już liny (czy w ogóle ją miałem?), trzymam się jakoś ściany. Chcę wyciągnąć linę z kieszeni, aby ją przywiązać, gdzieś i po niej zejść, ale nie mogę jej wyciągnąć (ciekawe jak by się taka długa lina zmieściła w kieszeni). Myślałem, aby wejść do kogoś przez okno, ale nie, sen się kończy.
Mam linę i wspinam się po wysokim budynku. Gdzieś w połowie się zatrzymuję. W okienku siedzi dziewczynka. Chwilę o czymś rozmawiamy. Ona w połowie wychodzi poza okno trzymając się framugi. Boję się, że spadnie, przytrzymuję ją. Daje ciemnoskórej dziewczynie, mieszkającej piętro niżej, przez okno dwa szklane flakoniki z jakimś olejkiem lub lakierem. Tamta je łapie, a dziewczyna wchodzi z powrotem przez okno. Jeden się zbił, bo na podłodze leży kawałek szkła. Jeszcze niżej wystaje ciemnoskóry mężczyzna i patrzy się do góry. W pewnym momencie widzę cały wieżowiec z oddalenia. Setki ludzi jak oczy budynku wychylają się z okien i patrzą do góry na nas. Niby to normalne, często tak się wychylają, aby porozmawiać. Mam lekki lęk wysokości. Przez chwilę wszystko wygląda jak animacja rysunkowa. Nie mam już liny (czy w ogóle ją miałem?), trzymam się jakoś ściany. Chcę wyciągnąć linę z kieszeni, aby ją przywiązać, gdzieś i po niej zejść, ale nie mogę jej wyciągnąć (ciekawe jak by się taka długa lina zmieściła w kieszeni). Myślałem, aby wejść do kogoś przez okno, ale nie, sen się kończy.





