02-02-2019, 11:47
Męczący sen, nie wiem jak to się zaczęło ale uciekałam przed wszystkimi. Uciekałam koło budynku szkoły. Goniła mnie jakaś szalona nauczycielka. Biagalam i skakałam jak jakis ninja co było super. Wskoczyłam na taki niby gzyms na wysokim na 10 metrów plocie(?) I wtedy nauczycielka strzeliła do mnie z broni. Spadłam na ziemie. Trafiła mnie w lewą stronę brzucha i krwawilam bardzo realistycznie, co raczej mi się w snach nie zdarza. Udało mi się jakoś uciec z tą raną do mieszkania znajomych, ale tak naprawdę to ich nie znałam, może to była znajomość internetowa. Tak też się w końcu ktoś z pogoni pojawił i uciekłam do domu koleżanki, cały czas czulam ranę i zastanawiałam się jak wyjąć kulę. U koleżanki zdarzyło się kilka takich nieistotnych raczej spotkań i zdarzeń np nagrywałam deskę rozdzielczą samochodu w celu wywnioskowania dlaczego ktoś tam się włamał aż zaczęło się robić nudno i chciało mi się spać we śnie. Nie chciałam zasnac, bo widziałam że sprawiam problem koleżance więc wyszłam i przerzuciło mnie od razu do ciotki gdzie głównie gadałam z dziadkiem, który już nie żyje o jakimś dziecku. Nie do końca pamiętam ta rozmowę ale dziadek był na mnie zły. Wróciłam do domu i spojrzałam na brzuch, ktory już się w znaczącym stopniu zabliźnił i przypomniałam sobie, że kula nadal tam tkwi. Poczułam ucisk na głowie i dość nagle się wynudziłem i okazało się że rzeczywiście ktoś mnie paluchem trącał. To było takie proste przeniesienie, dokładnie oddane uczucie we śnie, że byłam zaskoczona i pomyslalam, że musiałam rzeczywiście odczuwać ból brzucha bo nie utrzymałabym tak długo tego uczucia.





