12-01-2019, 21:51
# Fragmenty zapamiętane z kilku dni...
Leżałam na stole operacyjnym/sekcyjnym w miejscu, które trochę przypominało loch, trochę kostnicę ze starych filmów kryminalnych. Byłam półnaga i kiedy spojrzałam na swoje ciało, mogłam stwierdzić, że byłam ofiarą Hemalurgii. Nie wyglądało to aż tak strasznie. Jak przyszedł V., stwierdził, że bardzo go to niepokoi i pytał, czy nie mogę czegoś z tym zrobić. Ze swego rodzaju utajoną satysfakcją odpowiedziałam, że takie rzeczy są nieodwracalne.
Stałam w kącie pokoju-gabinetu, trochę podobnego do jednego pokoju w domu rodziców, ale dużo mniejszego. Patrzyłam w monitor dość antycznego komputera. Ekran był czarny, pojawił się na nim chyba wygaszacz ekranu - jakby żółty kontur łodygi z liśćmi na czarnym tle. Skądś wiedziałam, że jak będę dłużej na to patrzeć, obraz stanie się trójwymiarowy. Kiedy czubek tej łodygi całkiem wyszedł z ekranu, zrozumiałam, że to sen. Zaczęłam celowo bawić się tymi trójwymiarowymi obrazami, dodając więcej kolorów.
# To była bardzo płytka drzemka, dość mocno czułam bodźce z ciała - zwłaszcza, że V. przez sen tak ściskał moje ramię, że prawie krew nie dopływała mi do ręki
Byłam częścią jakiegoś filmu/gry na temat gangów. Czasem byłam sobą i miałam swoją normalną rodzinę, czasem zmienialiśmy się w jakieś bezimienne postacie należące do tej fabuły. Akcja głównie działa się nocą, było wtedy nienaturalnie niebiesko, jakby powietrze zabarwiono farbą o dość pięknym głębokim odcieniu. Osoby w czarnych garniturach spotykały się w wąskich korytarzach pomiędzy drewnianymi ścianami.
# Coś jak wnętrza budynków w Raymanie 2
Podczas spotkań mężczyźni z gangu przekazywali sobie informacje albo walizki z bronią czy pieniędzmi. W pewnym momencie gdzieś na chwilę pojawił się mój ojciec - również w tym momencie był takim anonimowym, jakby trochę animowanym gangsterem bez twarzy. Jak zniknął, ja i moja siostra pojawiłyśmy się w jakby naszym pierwszym pokoju w domu rodziców, tylko dużo mniejszym, w ciemności widziałam szafę, biurka, piętrowe łóżko. Tam też było tak niebiesko.
Siostra, przerażona, wciskała mi w rękę nóż. Mówiła, że to jest ta właściwa chwila, że teraz powinnam zabić ojca, jeśli tego chcę. Chciałam, bardzo chciałam, ale wiedziałam, że zapewne zaraz potem mnie złapią i zamkną w więzieniu. Trzymałam ten nóż i płakałam. Czułam, że to moment przełomowy, mogący odmienić przeznaczenie i to ja miałam władzę nad ową zmianą. To było moją siłą, ale jednocześnie przez mój strach przed konsekwencjami czułam się taka słaba i bezradna. Błagałam siostrę, żeby to ona to zrobiła, czułam się przy tym paskudnie ze swoim tchórzostwem.
# Obudziłam się pod wpływem gwałtownych emocji, które czułam potem jeszcze przez jakiś czas na jawie.
Leżałam na stole operacyjnym/sekcyjnym w miejscu, które trochę przypominało loch, trochę kostnicę ze starych filmów kryminalnych. Byłam półnaga i kiedy spojrzałam na swoje ciało, mogłam stwierdzić, że byłam ofiarą Hemalurgii. Nie wyglądało to aż tak strasznie. Jak przyszedł V., stwierdził, że bardzo go to niepokoi i pytał, czy nie mogę czegoś z tym zrobić. Ze swego rodzaju utajoną satysfakcją odpowiedziałam, że takie rzeczy są nieodwracalne.
Stałam w kącie pokoju-gabinetu, trochę podobnego do jednego pokoju w domu rodziców, ale dużo mniejszego. Patrzyłam w monitor dość antycznego komputera. Ekran był czarny, pojawił się na nim chyba wygaszacz ekranu - jakby żółty kontur łodygi z liśćmi na czarnym tle. Skądś wiedziałam, że jak będę dłużej na to patrzeć, obraz stanie się trójwymiarowy. Kiedy czubek tej łodygi całkiem wyszedł z ekranu, zrozumiałam, że to sen. Zaczęłam celowo bawić się tymi trójwymiarowymi obrazami, dodając więcej kolorów.
# To była bardzo płytka drzemka, dość mocno czułam bodźce z ciała - zwłaszcza, że V. przez sen tak ściskał moje ramię, że prawie krew nie dopływała mi do ręki

Byłam częścią jakiegoś filmu/gry na temat gangów. Czasem byłam sobą i miałam swoją normalną rodzinę, czasem zmienialiśmy się w jakieś bezimienne postacie należące do tej fabuły. Akcja głównie działa się nocą, było wtedy nienaturalnie niebiesko, jakby powietrze zabarwiono farbą o dość pięknym głębokim odcieniu. Osoby w czarnych garniturach spotykały się w wąskich korytarzach pomiędzy drewnianymi ścianami.
# Coś jak wnętrza budynków w Raymanie 2
Podczas spotkań mężczyźni z gangu przekazywali sobie informacje albo walizki z bronią czy pieniędzmi. W pewnym momencie gdzieś na chwilę pojawił się mój ojciec - również w tym momencie był takim anonimowym, jakby trochę animowanym gangsterem bez twarzy. Jak zniknął, ja i moja siostra pojawiłyśmy się w jakby naszym pierwszym pokoju w domu rodziców, tylko dużo mniejszym, w ciemności widziałam szafę, biurka, piętrowe łóżko. Tam też było tak niebiesko.
Siostra, przerażona, wciskała mi w rękę nóż. Mówiła, że to jest ta właściwa chwila, że teraz powinnam zabić ojca, jeśli tego chcę. Chciałam, bardzo chciałam, ale wiedziałam, że zapewne zaraz potem mnie złapią i zamkną w więzieniu. Trzymałam ten nóż i płakałam. Czułam, że to moment przełomowy, mogący odmienić przeznaczenie i to ja miałam władzę nad ową zmianą. To było moją siłą, ale jednocześnie przez mój strach przed konsekwencjami czułam się taka słaba i bezradna. Błagałam siostrę, żeby to ona to zrobiła, czułam się przy tym paskudnie ze swoim tchórzostwem.
# Obudziłam się pod wpływem gwałtownych emocji, które czułam potem jeszcze przez jakiś czas na jawie.





