07-01-2019, 21:27
Dlaczego nie kłaść się spać głodnym...
Po wyczerpującym piątkowym nocoporanku nie znalazłem okazji na posiłek obiadowy, zadowalając się okazyjnie nachosami. Położyłem się spać licząc, że zmęczenie zwycięży z potrzebą głodu. Wymuszona asceza pomogła sprowokować płytką noc z licznymi imponującymi wizjami LD, o dziwo stabilnymi i intensywnymi. Świadomość pozwalała sobie na pewną dozę dystansu podążając luźno za nowo powstałymi wątkami snu. Po kilku kwartałach podróżowania po pięknie zdobionych średniowiecznych katakumbach zdobionych w stylu techno klubów, scenografia rozświetliła się i obronne wały wraz z koszarami przeobraziły się w restauracyjne lady, stragany oraz szynki, wypełnione wymyślnymi, przekolorowymi kombinacjami znanych mi potraw skompresowanych na podobieństwo suszi. Łapczywie rzuciłem się na dobrodziejstwo dla podniebienia i ze zdziwieniem odkrywałem, że aktywuje ono wyraźnie tak rzadko odczuwany przeze mnie we śnie zmysł smaku. Z zachwytem wyczuwałem skomplikowaną fakturę pożywienia a bogato odziani barmani prześcigali się w polewaniu mi trunków do przepłukania gardzieli.
Po pewnej luce pamięciowej obudziłem się ze zlokalizowanym bólem jamy ustnej. Przez pierwsze chwile oskarżałem się o prostą anginę, jednak wizyta w łazience i lustracja rozwiała wątpliwości - ślady zębów wyryte w naskórku wewnętrznej lewego policzka oraz lewej strony języka pozostały do dzisiaj rzeźbą przestrzegającą przed nieregularnym trybem żywienia
Po wyczerpującym piątkowym nocoporanku nie znalazłem okazji na posiłek obiadowy, zadowalając się okazyjnie nachosami. Położyłem się spać licząc, że zmęczenie zwycięży z potrzebą głodu. Wymuszona asceza pomogła sprowokować płytką noc z licznymi imponującymi wizjami LD, o dziwo stabilnymi i intensywnymi. Świadomość pozwalała sobie na pewną dozę dystansu podążając luźno za nowo powstałymi wątkami snu. Po kilku kwartałach podróżowania po pięknie zdobionych średniowiecznych katakumbach zdobionych w stylu techno klubów, scenografia rozświetliła się i obronne wały wraz z koszarami przeobraziły się w restauracyjne lady, stragany oraz szynki, wypełnione wymyślnymi, przekolorowymi kombinacjami znanych mi potraw skompresowanych na podobieństwo suszi. Łapczywie rzuciłem się na dobrodziejstwo dla podniebienia i ze zdziwieniem odkrywałem, że aktywuje ono wyraźnie tak rzadko odczuwany przeze mnie we śnie zmysł smaku. Z zachwytem wyczuwałem skomplikowaną fakturę pożywienia a bogato odziani barmani prześcigali się w polewaniu mi trunków do przepłukania gardzieli.
Po pewnej luce pamięciowej obudziłem się ze zlokalizowanym bólem jamy ustnej. Przez pierwsze chwile oskarżałem się o prostą anginę, jednak wizyta w łazience i lustracja rozwiała wątpliwości - ślady zębów wyryte w naskórku wewnętrznej lewego policzka oraz lewej strony języka pozostały do dzisiaj rzeźbą przestrzegającą przed nieregularnym trybem żywienia





