06-01-2019, 15:01
Stoję przed ścianą korytarza (zapewne piwnicznego) i patrzę się na wiszący tam zegar, widzę jak porusza wahadło zegarowe. Zegar tyka. To jest jakiś dziwne miejsce i dziwni ludzie tam mieszkają. Ktoś do mnie podchodzi. Za zegarem pojawia na ułamek sekundy się wielki biały pająk. Śmieję się i mówię temu komuś, że pokaże mu dużego pająka. Idę na koniec korytarza, jest tam wejście do sali sportowej. Zauważam, że zza trybun wystaje nóżka pająka. Jest wielka jak ta cała sala czy tam hala sportowa, więc jak olbrzymi musi być cały pająk. Byłem przerażony co oni tam trzymają. Chciałem ich przestraszyć, a sam się bałem. Uciekłem do łazienki. Po chwili jednak wyszedłem. Cały czas się śmiałem, aby przykryć mój strach. Zbliżył się do mnie jakiś mężczyzna. Przywitałem się z nim uściskając jego "dłoń", zamiast ręki miał czarne owłosione pajęcze odnóże...
Razem z jakąś dziewczyną uciekałem przed wrogimi służbami policyjnymi. W końcu, gdy nas dogonili posłałem w ich stronę czy raczej próbowałem posłać falę energii. Niektórzy się przewrócili, ale słabe to dawało efekty. Ktoś tam jeszcze się na mnie rzucił, na szczęście dałem radę go odepchnąć i się obudziłem.
Razem z jakąś dziewczyną uciekałem przed wrogimi służbami policyjnymi. W końcu, gdy nas dogonili posłałem w ich stronę czy raczej próbowałem posłać falę energii. Niektórzy się przewrócili, ale słabe to dawało efekty. Ktoś tam jeszcze się na mnie rzucił, na szczęście dałem radę go odepchnąć i się obudziłem.





